Jacko - drugie podejście…

13 lipiec 2008

WIELCY GDAŃSZCZANIE…

Kategoria wpisu: Fotki, Trip, Wydarzenia, Znani — Jacko @ 7:38 pm

Wydarzyło się dzisiaj, na plaży, na Przymorzu, między wejściami 57 a 58. Była to impreza o nazwie II Międzynarodowy Gdański Plener Rzeźby z Piasku
„Wielcy Gdańszczanie”
. Od ponad tygodnia rzeźbiarze przygotowywali te dzieła. Oto efekty ich pracy:

Fizyk i inżynier DANIEL FAHRENHEIT (ten od tej “innej” skali… ;) ):

W latach 1763-1767 burmistrz Gdańska DANIEL GRALATH (ten, co ufundował Wielką Aleję (dziś Al. Zwycięstwa) w Gdańsku):

Malarz DANIEL CHODOWIECKI:

Filozof ARTHUR SCHOPENHAUER:

Geograf FILIP CLÜVER:

Przyrodnik GUSTAV RADDE (przyznaję się bez bicia, że pierwszy raz słyszę to nazwisko…):

Astronom, odkrywca, piwowar (za to ostatnie lubię go najbardziej… ;) ) JAN HEWELIUSZ:

Pisarz GÜNTER GRASS (wiadomo “Blaszany bębenek” itd…):

I były prezydent RP LECH WAŁĘSA (dla niektórych TW “BOLEK”…) :

A wszystkiego pilnowały dwa wielkie lwy. Oczywiście gdańskie…

Generalnie bardzo mi się podobało. Było to lepiej zorganizowane, niż w zeszłym roku (zresztą pisałem o tym na swoim poprzednim blogu). Można było bliżej podejść i - co się z tym wiąże - lepiej podziwiać efekty pracy rzeźbiarzy. Osobiście jestem pełen podziwu dla ich twórczości.

A teraz offtop - pewnie słyszeliście o tragicznej śmierci profesora Geremka. Wielka strata dla Polski… Wielka strata dla Europy… Nie ma sprawiedliwości na świecie…

29 maj 2008

Intensywny (jak dla mnie…) tydzień

Kategoria wpisu: Fotki, Trip, Video, Wydarzenia — Jacko @ 8:33 pm

Oj działo się, działo przez te ostatnie dni… Trochę kraju “zwiedziłem”. Ale po kolei.

Zaczęło się we wtorek 27 maja, gdy z Grześkiem o 21:17 pociągiem wyruszyliśmy do Chorzowa na koncert Metalliki. Dość męcząca to podróż była. Około 10-11 godzin w pełnym przedziale (zresztą korytarze też były zapchane…). Ale jakoś poszło.

W Katowicach byliśmy około 8:00. Na miejscu przywitała nas regionalna kapela trębaczy ;) :

Potem pojechaliśmy na stadion, by zobaczyć, “co i jak”:

Mieliśmy mnóstwo czasu (koncert zaczynał się o 19:30 a Metallica wchodziła dopiero o 21:00), więc trzeba było coś z tym czasem zrobić.

Zajrzeliśmy więc do SILESIA CITY CENTER:

I pod spodek (szczerze mówiąc myślałem, że jest większy…):

Grzesiek chciał jechać do Pyskowic, zobaczyć skansen ze starymi lokomotywami, więc pojechaliśmy. Dość długo jechaliśmy (ponad godzinę). Na miejscu tubylcy nas źle pokierowali i szliśmy piechotą dość spory kawał drogi. No ale jakoś szczęśliwie dotarliśmy na miejsce.

Tam spotkaliśmy pewnego pana, który się tym wszystkim “opiekował”. Jak się później okazało, to jakiś obcokrajowiec był i prawie nic po polsku nie mówił. Całe szczęście, że ja trochę (a nawet bardzo trochę…) po angielsku umiem, więc jakoś się dogadaliśmy.


Porobiłem więcej zdjęć, ale po prostu najzwyczajniej w świecie mi nie powychodziły.

W drodze powrotnej Gliwice - Teatr im. Stanisława Wyspiańskiego:

I z powrotem Katowice - pomnik Powstańców Śląskich:

Ponownie SILESIA i jakieś stare górnicze maszyny:



No i w końcu na stadionie (około 19:30, grało Machine Head).

O 21:00 wyszła Metallica. Super koncert! Zagrali tylko stare kawałki. Poniżej krótki filmik dla fanów - 30-sekundowy fragment “Ride The Lightning”:

Pod TYM LINKIEM znajdziecie wiele innych krótkich filmików z tego koncertu. Jakość niektórych (w tym oczywiście mojego…) nie powala, ale kogo to obchodzi, prawda…? ;)

Po koncercie trzeba było dość szybko na dworzec do Katowic śmigać, bo o 00:50 mieliśmy PKS do Warszawy. Połowę drogi na dworzec pokonaliśmy niestety pieszo (a raczej biegiem), bo wszystkie tramwaje były zapchane po brzegi. Dopiero później udało nam się do jednego wepchnąć. Potem było trochę czekania aż w końcu ruszyliśmy w kierunku stolicy.

Tam mieliśmy godzinę przerwy, więc trzeba było coś zjeść. Przy Dworcu Zachodnim bardzo niemiła pani (a raczej głupia małolata) wkurzyła mnie bardzo, sprzedając mi miękkiego hamburgera z jakimś dziwnym sosem, chociaż prosiłem ze dwa razy, by był tylko z ketchupem. Ale nic, nie miałem siły ani tym bardziej chęci na kłótnie, więc jakoś go przełknąłem. Na odchodne powiedziałem jej tylko, że moja noga więcej w tym lokalu nie postanie. I żadnego z moich znajomych też.

Kilka minut po 7:00 wyruszyliśmy w końcu do Gdańska:

Chciałem uchwycić brudasa, ale się schował za wieżowcem.

Po drodze mieliśmy kilka przystanków, by “rozprostować kości”.

W Gdańsku fajnie nam się trafiło, bo jeden pan z autobusu chciał się do Bazy Promowej dostać, więc się z nim wpakowaliśmy do taksówki, która nas pod sam dom podwiozła.

No i to by było na tyle, jeśli chodzi o wyprawę na Śląsk. Ale to nie koniec atrakcji.

W piątek, gdy byłem w pracy, zadzwoniła Magda i poinformowała mnie, że się z Tomkiem i z Kubą na weekend do Przywidza wybierają i zapytała, czy bym się z nimi nie wybrał. Co, jak co, ale takich rzeczy, to mi dwa razy nie trzeba powtarzać… ;) A jeszcze się fajnie złożyło, bo po pracy kuzyn na weekend na działkę jechał. A że Przywidz był mu po drodze, więc mnie podwiózł.

A nad jeziorem, jak to nad jeziorem…

Pełny relaks…

Ogólnie było tak gorąco, że praktycznie całe dnie spędzaliśmy albo przy grillu albo na rowerze wodnym lub też po prostu na małej plaży przy jeziorze. No i byłem też z Tomkiem na rybach wieczorem (niestety nic nie złapał…).

No ale niestety życie jest brutalne i musiał przyjść kiedyś czas, że trzeba było się do domu zwijać. Więc jeszcze jedno spojrzenie na jezioro:

Fajnie było, ale się skończyło. Trudno, co zrobić… ;)

25 maj 2008

20 lat minęło…

Kategoria wpisu: Fotki, Myślę, że..., Różności, Wydarzenia — Jacko @ 1:57 pm

… jak jeden dzień… Chociaż niekoniecznie. Ale nieważne. Nie o tym chciałem.

20 lat temu (a właściwie, to 19) powstał ostatni film z serii przygód Indiany Jonesa - “Indiana Jones i ostatnia krucjata”. A ja wczoraj byłem w kinie na najnowszej części - “Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”. Powiem tak - film może i był fajny, może i tworzył jakąś integralną całość z poprzednimi częściami, ale ogólnie nie byłem zadowolony. To znaczy film jako film był nawet dobry, ale powiem szczerze, że za 20 zeta (na cenę składał się bilet i paczka nowych Tic Tac’ów - Melon Mix… ;) ) spodziewałem się czegoś lepszego. Co prawda kilka dni temu widziałem kawałek wywiadu z Harrisonem Fordem, w którym mówił, że starali się ograniczyć do niezbędnego minimum wstawianie efektów specjalnych (i nawet dało się to zauważyć), ale jakoś tak po prostu mi się nie podobał. No ale nie będę Wam przecież teraz filmu opowiadał - musicie (tzn. jeśli zechcecie) obejrzeć go i sami ocenić. Ode mnie tylko taka mała rada - nie idźcie do kina. Poczekajcie aż będzie na DVD w wypożyczalniach albo ściągnijcie sobie gdzieś piracką wersję (z tym drugim, to oczywiście żartuję…).

Druga część wpisu, to 20-lecie zespołu Big Cyc w Gdańsku na Targu Węglowym. I tutaj kilka fotek (dzisiaj trochę mniejsze, niż zwykle - bo TAK ;) ):

Na początku pojawił się Kabaret “Neo-Nówka” z Wrocławia (pozdrowienia dla koleżanki Grażki):

Później legendarny Oddział Zamknięty (trochę za długo grali…):

Po nich krótki acz treściwy (jak zawsze zresztą…) występ dał Jarek Janiszewski z Czarno - Czarnych:

Aż wreszcie kilka minut przed 22:30 na scenie pojawili się szanowni jubilaci:

A całość prowadził nie kto inny, jak nasz lokalny konferansjer Paweł “Konjo” Konnak:

Ogólnie koncert bardzo dobry (jak każdy z udziałem Big Cyca…). Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała, to kilka grupek rozentuzjazmowanych młodych kibiców gdańskiej Lechii, którzy po powrocie z wygranego meczu ze Stalą Stalową Wolą (2:0) postanowili się trochę (???) powydzierać. Oczywiście też cieszę się z tej wygranej, ale ludzie! Dajcie spokój! Trochę umiaru! Kiedy jest mecz i są emocje sportowe, to krzyczymy “Lechia do boju” itp. a kiedy koncert, to krzyczymy coś innego a nie na odwrót.

Przeszkadzało mi to tak bardzo, że nie doczekałem do końca koncertu i o 23:25 wsiadłem w tramwaj i pojechałem do domu.

17 maj 2008

Gdańsk - MotoShow na Starówce…

Kategoria wpisu: Fotki, Trip, Wydarzenia — Jacko @ 3:54 pm

W zeszłym roku byłem w Gdyni na Skwerze Kościuszki a w tym roku miałem bliżej, bo w Gdańsku na ul. Długiej (chociaż słyszałem, że w Gdyni też będzie…). Oto “wynik” mojej “wycieczki”:

Alfa Romeo 159 Distinctive 1,9 16V JTDm 150 KM:

Audi A6 3,0 TDI:

Chevrolet Aveo:

Chrysler Grand Voyager LX 2,8 CRD:

Fiat 500 Lounge 1,3 16v Multijet:

Fiat Bravo SPORT 1,9 Mjet 16v 150 KM:

Fiat Linea Dynamic 1,4 T-jet 120 KM:

Ford Mondeo Titanium 2,0 TDCi 140 KM:

Ford Ranger Limited TDCi 143 KM:

Ford Thunderbird V8 5,0 L 245 KM z 1960 roku - jedyny zabytek na tej wystawie:

Hummer H2 V8:

Lancia Musa Platino 1,3 Multijet 90 KM:

Lexus RX 350:

A propos Lexusów - dobrze się rozglądałem i niestety Sharon Stone nie widziałem. A podobno przyleciała do Polski, by właśnie nowego Lexusa promować… ;)

Mazda BT-50:

Mazda MX-5:

Mazda RX-8 1,3 MZR 231 KM KURO:

Mercedes-Benz C 220 CDI:

Peugeot 4007:

Saab 93 Aero TTiD:

Skoda Roomster (brzydactwo…):

Volvo XC70 D5 185 KM:

I na koniec najlepsze. Pojazd z napędem 1 konia niemechanicznego ;) :

Ogólnie mówiąc, to nie wiem, czy mi się podobało. Myślałem, że będzie więcej “staroci”…

12 kwiecień 2008

Legenda jest tylko jedna…

Kategoria wpisu: Fotki, Różności, Trip, Wydarzenia — Jacko @ 4:47 pm

Zachęcony reklamą wystawy Harleyów w Galerii Bałtyckiej , postanowiłem się tam wybrać. Oczywiście z Grześkiem, bo samemu by mi się nie chciało… ;) . Oto, co ustrzeliłem:

Jakiś chopper (nie znam się…).

Dość ciekawe były scenerie, na tle których motory stały.

W foceniu trochę (???) przeszkadzały belki tworzące “zagrody”.





Ten Indian mnie rozwalił. Miał słomiano-skórzany “fotel” po prawej stronie.

Kolejny chopper.

Ten to jakiś wyścigowy chyba…

Chopper ze złotymi elementami.

Policja.

Dwa wojskowe.

Kolejna “wyścigówka”.


Ogólnie, to jestem zadowolony z tego “wypadu”. Dobrze, że nie zrobili tej wystawy w jakimś jednym, wydzielonym miejscu, tylko tak porozstawiali te motory po pasażu na poziomie “-1″. Myślę, że gdyby stały gdzieś razem “w kupie”, to ciężko by było jakieś zdjęcia porobić (ludzie by łazili pomiędzy maszynami itd…).

16 luty 2008

I’ve got it…!

Kategoria wpisu: Fotki, Wydarzenia — Jacko @ 10:40 przed południem

Pamiętacie, jak kiedyś pisałem o tym, jak byłem na “koncercie Metalliki” w Multikinie?

Tym razem będzie inaczej.

Grzesiek wczoraj kupił. Tak więc, jakby się ktoś pytał, to we środę 28 maja jestem w Chorzowie. Chyba nie muszę nikomu mówić, żeby mnie nie szukał a tym bardziej głowy nie zawracał!?

13 styczeń 2008

Sie ma…

Kategoria wpisu: Fotki, Myślę, że..., Video, Wydarzenia, Znani — Jacko @ 2:16 pm

Nie byłbym sobą, gdybym się nie wybrał na Długą na dzisiejszy finał WOŚP. Tym bardziej, że sam Jurek Owsiak miał się pojawić. No i faktycznie był. Na początku sam.

Potem z prezydentem Pawłem Adamowiczem.

Za chwilę z Donaldem Tuskiem…

…który na dzień dzisiejszy nie był premierem, tylko jednym z wielu wolontariuszy.

Jeszcze z Larrym Ugwu.

I Robertem Leszczyńskim.

Był jeszcze Conrado Moreno, ale jakoś “niedostępny” dla paparazzich ;)

I jeszcze 2 filmy. Pierwszy z parady na Długiej:

I drugi z wystąpienia Jurka na Długim Targu:

I jeszcze mi taka mała refleksja (niezwiązana z WOŚP) przyszła do głowy. Muszę się zaopatrzyć w lepszy sprzęt. Lepszy w sensie jakości (myślę, że 2 Mpix wystarczy) i w sensie pojemności (myślę, że 2 GB wystarczy). Z moim SE k310i (0,3 Mpix i 15 MB), to trochę mało. Nakręciłem jeden 5-minutowy filmik, potem drugi około 1 min i wystarczyło mi miejsca na około 40 fotek. Trochę mało. Całe szczęście, że pozostały mi już tylko 2 doładowania w MixPlusie i będę mógł się rozejrzeć za czymś lepszym. Planuję zaopatrzyć się w któryś z SonyEricssonów (k550i, k750i lub nawet k850i). Ale jeszcze mam trochę czasu, by się na coś zdecydować.

19 grudzień 2007

Tramwajem na Chełm…

Kategoria wpisu: Fotki, Myślę, że..., Tramwaje, Wydarzenia — Jacko @ 5:01 pm

Wybrałem się dziś na otwarcie nowej linii tramwajowej na Chełm. Wydarzenie dość ważne, bo - jak mówił prezydent Adamowicz - największa od 30 lat inwestycja tramwajowa w Gdańsku. Pytałem ojca. Faktycznie - coś około 1977 roku zlikwidowano pętlę na placu Komorowskiego i puszczono tramwaje na Zaspę i Przymorze.

Ale nie o tym chciałem. Dzisiaj otwarcie nowej linii było. A wyglądało to tak:

Najpierw przyjechał pierwszy Bombardier (1005):Bombardier 1005

Potem drugi (1006):Bombardier 1006

I wreszcie trzeci (1007):

Potem była grochówka lub, jak kto wolał, bigos (nie załapałem się, niestety):

Przemówienie Pana Prezydenta:

A potem, to już oczekiwanie na pierwszą przejażdżkę (ciężko było się dopchać):

I wreszcie jestem w środku:
Jak to miło popatrzeć na czysty i zadbany (póki co jeszcze) tramwaj. ;)

Nie rozumiem ludzi, którzy są przeciwni takim inwestycjom. Przeważnie tacy ludzie na co dzień nie korzystają z komunikacji miejskiej, tylko własnymi samochodami swoje dupska wożą. Siedzą w tych swoich 4 kółkach i kombinują, jakby tu pojechać do centrum, by ominąć korki itd. podczas, gdy tramwajem znaleźli by się na miejscu o wiele szybciej.

Przyznaję - samochód, to bardzo przydatne “urządzenie”. Gdy trzeba pojechać gdzieś za miasto, gdy trzeba coś przewieźć z miejsca na miejsce i jeszcze we wielu przypadkach. Ale, do cholery, niech nie gadają, że tramwaj jest niepotrzebny!!! Skoro sami tramwajami nie jeżdżą, to niech chociaż dają innym pojeździć. Mają samochody, to niech sobie mają.

Dla mnie takie podejście do sprawy jest analogiczne do postawy niektórych posłów, radnych i innych takich, którzy “w geście dobrej woli” rezygnują z darmowych przejazdów środkami komunikacji miejskiej. Mogłoby się wydawać, że ich “czyny” są bardzo szlachetne i świadczą o ich przyzwoitości. Pytam się jednak - Jaki z tego pożytek, że ten, czy inny poseł zrezygnuje z tego, skoro i tak tramwajem nie jeździ, tylko swoim prywatnym (lub co gorsza - służbowym samochodem)? ŻADEN !!!

A najbardziej, to mnie ostatni wkurzyło stwierdzenie pewnej osoby (dodam, że na co dzień nie jeździ tramwajami). Oto nasz krótki dialog:

Ja: We środę otwarcie nowej linii na Chełm.
On: No i co z tego?
Ja: Jak to co? Takie wielkie wydarzenie!
On: Jasne. Takie to akurat potrzebne teraz jest…
Ja: No co Ty gadasz?
On: Wiesz Marcin, ja Ci powiem. To wszystko, to jest… a zresztą, szkoda gadać…

Pozwólcie, że spuszczę na to zasłonę milczenia.

Bo ja, to w ogóle jestem za tym, by pobierać opłaty od wjazdu samochodem do miasta. Oczywiście, nie od mieszkańców. Nie jestem pewien, ale tak chyba jest we wielu europejskich miastach. Powinno się to odbywać na tej zasadzie, że jakiś turysta przyjeżdża na przedmieścia, parkuje samochód na jednym z parkingów (nie powinny być drogie) i, chcąc np. zwiedzać miasto, korzysta z komunikacji miejskiej, która go po całym mieście wozi. Proste!

Tak więc Szanowni Niejeżdżący Komunikacją Miejską - jeśli na co dzień nie korzystacie z autobusów i tramwajów, tylko wozicie swoje Szanowne dupska samochodem, to sobie woźcie. I stójcie w korkach patrząc, jak Was mijają przejeżdżające tramwaje.

A jakby ktoś chciał sobie popatrzeć na nową pętlę na Chełmie, to po prawej stronie mam link. Wystarczy pstryknąć.

Blog na WordPress.com.