Jacko - drugie podejście…

12 lipiec 2008

Po pracy nie wolno…?

Kategoria wpisu: Gazetówka, Myślę, że..., Różności — Jacko @ 10:30 przed południem

Sprawa może nie jest zbyt istotna, ale tak jakoś mi nie daje spokoju. Kilka dni temu jeden z tabloidów na swoich łamach przedstawił artykuł o tym, jak w jednej z sopockich restauracji miała miejsce bójka, w której brał udział nasz bokser Dariusz Michalczewski. Jest wiele wersji tego wydarzenia, ale akurat nie na tym chciałem się skupić.

Chodzi mi o to, jak niektórzy odnoszą się do tego wydarzenia. Są na przykład opinie, że Darek, jako zawodowy bokser, nie powinien “nadużywać swoich zdolności zawodowych” podczas takich sytuacji. Bo “przecież zawodowo bije ludzi, wie jak to robić, by było to skuteczne” itd. Czyli co? Miał się podłożyć? Miał dać się pobić?

Albo inaczej - czy zwykłemu (w sensie nie-bokserowi) człowiekowi, podczas ataku na swoją osobę, wolno się bronić tak, jak potrafi a bokserowi, ze względu na swoje umiejętności, nie wolno? Paranoja jakaś…

Szlag mnie trafia.

Tak mi przyszły teraz do głowy inne zawody. No bo wyobraźmy sobie sytuację, gdy np. lekarz (czy chociaż sanitariusz), po godzinach swojej pracy, jedzie samochodem i widzi dość groźny wypadek. Zatrzymuje się w pobliżu, widzi co się stało, widzi że są poszkodowani, potrzebujący natychmiastowej pomocy. I co teraz? Ma im pomóc? Przecież nie jest w pracy…!

Albo na przykład mechanik samochodowy, który wraca po pracy do domu i widzi inny samochód stojący na poboczu. Kierowca woła go i prosi o pomoc. I co dalej? Czy mechanik może zakazać rękawy i korzystając ze swojej fachowej i praktycznej wiedzy, próbować uruchomić silnik? Przecież nie jest w pracy…!

I tak dalej i tak dalej… Można by tak wymieniać różne zawody, ale przecież to nie tędy droga, prawda…?

Reasumując - uważam, że pan Michalczewski nic złego nie zrobił a po prostu zachował się tak, jak powinien każdy w takiej sytuacji. On i jego towarzysze znaleźli się w sytuacji zagrożenia, więc trzeba było temu zagrożeniu przeciwdziałać i unieszkodliwić agresorów.

A że atakujący trafili na zawodowego boksera, to akurat ich pech. Następnym razem bardziej się zastanowią, kogo atakują. I tak powinni się cieszyć, bo z tego, co się orientuję, to akurat pan Darek jest jednym ze spokojniejszych przedstawicieli tej profesji. Nie chciałbym tu nikogo oczerniać, ale coś mi mówi, że gdyby takie coś spotkało Andrzeja Gołotę, to skończyłoby się to dużo gorzej. Dla agresorów oczywiście…

6 lipiec 2008

Optymistyczniej…

Kategoria wpisu: Baltic Arena, Fotki, Myślę, że... — Jacko @ 5:46 pm

Zajrzałem ostatnio na plac budowy stadionu. Jakoś tak się do roboty ekipa wzięła. Widok z wiaduktu na ul. Uczniowskiej:

Dla porównania - widok z dnia 17.06.2007:

Teren już prawie cały (na moje oko - tak gdzieś na… 70%) zaorany. Widok od strony ul. Marynarki Polskiej:

Nie wiem, ale po takim widoku, jakoś tak bardziej optymistycznie zacząłem na to patrzeć…

Oby się udały te mistrzostwa. Cała Europa niedawno zobaczyła, że mamy najlepszych kibiców, to niech teraz zobaczy, że potrafimy też zorganizować tak dużą imprezę. I już nie jest ważne, czy Polska zorganizuje je wspólnie z Ukrainą, czy będzie zmuszona zrobić to sama. Chociaż osobiście jestem za wspólną organizacją.

27 czerwiec 2008

Nie mam…

Kategoria wpisu: Myślę, że..., Różności — Jacko @ 8:49 pm

Nie mam ostatnio pomysłów na to, by cokolwiek napisać… Jakby wena mnie opuściła, czy inna cholera… Doła jakiegoś mam… Mam nadzieję, że ten stan nie potrwa zbyt długo…

11 czerwiec 2008

Twierdza, 2 detale i… pustka.

Kategoria wpisu: Detale, Fotki, Myślę, że..., Nowy Port, Różności — Jacko @ 8:08 pm

Ot tak z nudów sobie niedawno strzeliłem.

A w ogóle, to ostatnio czuję wokół siebie jakąś taką dziwną pustkę…

25 maj 2008

20 lat minęło…

Kategoria wpisu: Fotki, Myślę, że..., Różności, Wydarzenia — Jacko @ 1:57 pm

… jak jeden dzień… Chociaż niekoniecznie. Ale nieważne. Nie o tym chciałem.

20 lat temu (a właściwie, to 19) powstał ostatni film z serii przygód Indiany Jonesa - “Indiana Jones i ostatnia krucjata”. A ja wczoraj byłem w kinie na najnowszej części - “Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”. Powiem tak - film może i był fajny, może i tworzył jakąś integralną całość z poprzednimi częściami, ale ogólnie nie byłem zadowolony. To znaczy film jako film był nawet dobry, ale powiem szczerze, że za 20 zeta (na cenę składał się bilet i paczka nowych Tic Tac’ów - Melon Mix… ;) ) spodziewałem się czegoś lepszego. Co prawda kilka dni temu widziałem kawałek wywiadu z Harrisonem Fordem, w którym mówił, że starali się ograniczyć do niezbędnego minimum wstawianie efektów specjalnych (i nawet dało się to zauważyć), ale jakoś tak po prostu mi się nie podobał. No ale nie będę Wam przecież teraz filmu opowiadał - musicie (tzn. jeśli zechcecie) obejrzeć go i sami ocenić. Ode mnie tylko taka mała rada - nie idźcie do kina. Poczekajcie aż będzie na DVD w wypożyczalniach albo ściągnijcie sobie gdzieś piracką wersję (z tym drugim, to oczywiście żartuję…).

Druga część wpisu, to 20-lecie zespołu Big Cyc w Gdańsku na Targu Węglowym. I tutaj kilka fotek (dzisiaj trochę mniejsze, niż zwykle - bo TAK ;) ):

Na początku pojawił się Kabaret “Neo-Nówka” z Wrocławia (pozdrowienia dla koleżanki Grażki):

Później legendarny Oddział Zamknięty (trochę za długo grali…):

Po nich krótki acz treściwy (jak zawsze zresztą…) występ dał Jarek Janiszewski z Czarno - Czarnych:

Aż wreszcie kilka minut przed 22:30 na scenie pojawili się szanowni jubilaci:

A całość prowadził nie kto inny, jak nasz lokalny konferansjer Paweł “Konjo” Konnak:

Ogólnie koncert bardzo dobry (jak każdy z udziałem Big Cyca…). Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała, to kilka grupek rozentuzjazmowanych młodych kibiców gdańskiej Lechii, którzy po powrocie z wygranego meczu ze Stalą Stalową Wolą (2:0) postanowili się trochę (???) powydzierać. Oczywiście też cieszę się z tej wygranej, ale ludzie! Dajcie spokój! Trochę umiaru! Kiedy jest mecz i są emocje sportowe, to krzyczymy “Lechia do boju” itp. a kiedy koncert, to krzyczymy coś innego a nie na odwrót.

Przeszkadzało mi to tak bardzo, że nie doczekałem do końca koncertu i o 23:25 wsiadłem w tramwaj i pojechałem do domu.

18 kwiecień 2008

Znajomi…

Kategoria wpisu: Myślę, że..., Różności — Jacko @ 4:17 pm

Ostatnio zdałem sobie sprawę z pewnego “zjawiska”. Zjawiska, które określiłem umownie mianem “znajomi z widzenia”. Zdałem sobie sprawę, że jest to zjawisko dość powszechne i że każdy z nas ma takich znajomych. Podam “moje” przykłady:

Są znajomi, których zna się tylko na podstawie tego, jakim samochodem jeżdżą. Jednym z takich samochodów jest dla mnie na przykład niebieski Mercedes z dużą kabiną na 5 osób, ale z tzw. paką z tyłu. Ale do czego zmierzam - idąc do pracy, widząc ten samochód, zawsze odruchowo podnoszę rękę na “siemanko”, bo wiem, że jadą znajomi z zakładu obok. Paradoks polega na tym, że gdybym zobaczył tych samych znajomych, w tym samym miejscu, ale bez niebieskiego Mercedesa, tylko idących pieszo, to gwarantuję, że dopóki choć jeden z nich by się nie odezwał do mnie, ja bym po prostu ich nie poznał. Ja ich bezpośrednio nie znam. Znam za to samochód, którym jeżdżą.

Albo inna sytuacja - Idąc do pracy zaglądam do zakładu pana Jurka. Przeważnie jest tam kilka osób (pan Jurek, pracownicy itd.). Ale czasami się zdarza, że są tam też różni pana Jurka znajomi. Z nimi też zdarza mi się rozmawiać - jak to wśród ludzi. Ale kim oni są? Jak się nazywają? Nie wiem. Wiem o nich tylko tyle, że są znajomymi pana Jurka.

Są też znajomi tzw. telefoniczni. Jako przykład mogę podać panią Wandę, która z racji wykonywanego zawodu, czasami do mnie służbowo dzwoni w pewnej sprawie. Pani Wandy osobiście nie znam, ale mogę powiedzieć, że jest moją jakąś tam znajomą.

Kolejny przykład (taki najbardziej “na czasie”), to znajomi “naszo-klasowi”. Ja mam tam aktualnie wpisanych 154 znajomych. Są tam oczywiście członkowie mojej rodziny (bliższej lub dalszej), znajomi ze szkół, sąsiedzi, znajomi z forum, koledzy i koleżanki z dawnych lat itd. Z większością z tych osób nie utrzymuję jednak zbyt dużego kontaktu, dlatego, że… no właśnie… dlaczego? Przecież znam te osoby.

Wszystkie “rodzaje” znajomych już wymieniłem? Może Wy znacie jeszcze jakieś ciekawe przykłady znajomych…?

9 kwiecień 2008

In the army…

Kategoria wpisu: Fotki, Myślę, że..., Różności — Jacko @ 1:42 pm

Taki oto widok z okna miałem przez ostatnie 3 dni (czy tam 2 i pół dnia…):

Po co ja tam byłem? Nie wiem. Chyba tylko po to, by posłuchać jakichś durnych wykładów, zmarnować 4 naboje do P-83, zjeść na koszt armii i dostać nieco ponad 200zł. Innych, w miarę sensownych powodów nie znajduję…

3 kwiecień 2008

Stadion na EURO 2012…

Kategoria wpisu: Baltic Arena, Fotki, Gazetówka, Myślę, że... — Jacko @ 4:07 pm

Postanowiłem stworzyć tę kategorię, by umieszczać w niej zdjęcia z postępu prac przy budowie Baltic Areny. Będę też tutaj wyrażał swoje opinie na ten temat (Jak ja to widzę? Jakie wnioski wyciągam? Czy moim zdaniem zdążą? Czy nie zdążą? I takie tam…).

OK. Więc na początek zdjęcie z wczoraj (godzina 13:26):

Nie widać, by się coś działo. Później się dowiedziałem, że coś tam jednak było. Więcej możecie poczytać choćby w artykule MMTrójmiasto.pl “Dziennikarze i złomiarze, czyli ruch na budowie Baltic Areny [wideo+foto]“

To na razie tyle, jeśli chodzi o stadion…

Aha, obiecałem sobie, że jak się zrobi cieplej i będę do roboty na rowerze śmigał, to co jakiś czas, po drodze będę skręcał w Uczniowską i zajeżdżał w to samo miejsce na most i będę cykał zdjęcie z budowy. Taką swoją własną fotodokumentację stworzę. A co? Wolno mi ;)

12 marzec 2008

Oby tak dalej, Panie Jarku…!

Kategoria wpisu: Co tam Panie w polityce...?, Gazetówka, Myślę, że... — Jacko @ 3:24 pm

Pewnie czytaliście to już nie raz na różnych blogach i serwisach informacyjnych, ale nie zaszkodzi, bym ja też wypowiedział własne zdanie na ten temat. Więc tak:

Jakiś czas temu, Wielce Szanowny Były Premier Jarosław Kaczyński mówił coś w stylu:

“Zaniedbaliśmy internautów i to była jedna z przyczyn przegrania przez PiS wyborów. Musimy zadbać o swój wizerunek, przekonując również tę grupę społeczną”.

Powiem, że po tych słowach nawet byłem w stanie go zrozumieć - bo fakt jest faktem, że PiS internautów zaniedbał i teraz chce to naprawić. Jednak ostatnio (kilka dni temu), przy “okazji” rozmów o wprowadzeniu możliwości głosowania przez internet, pan Jarek określił nas internautów, jako:

“Pijących piwo przy komputerze i oglądających filmy pornograficzne”

No cóż… Może i czasami zdarza mi się wypić piwo przy komputerze (ostatni raz robiłem to jakieś… kilka miesięcy temu) lub też taki, czy inny film obejrzeć. Ale żeby to było regułą…? Nie jest.

Ale nie o to chodzi. Powiem tak - GRATULACJE, PANIE JARKU! RÓB PAN TAK DALEJ A NIEDŁUGO WSZYSCY PANA ZNIENAWIDZĄ. NAWET “SWOI”.

28 luty 2008

To se ne vrati…

Kategoria wpisu: Humor, Myślę, że..., Powrót do przeszłości — Jacko @ 3:10 pm

Z zasady nie bawię się w żadne łańcuszki, które mi ludzie przysyłają. Ale ostatni, który przysłała mi dzisiaj koleżanka Gosia (z podstawówki) był jakiś inny. Tak “najprawdziwszy” z nich wszystkich. Zresztą poczytajcie sami -> Dorastaliście w latach
osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych…???
(Trzeba ręcznie przewijać strzałkami na dole, po lewej).

18 luty 2008

Gołota vs. Balboa…

Kategoria wpisu: Gazetówka, Humor, Myślę, że..., Video — Jacko @ 2:33 pm

Ludzie, to już naprawdę nie mają co robić w wolnych chwilach. Natknąłem się dzisiaj na artykuł w dzienniku.pl:

“Andrzej Gołota pobił swój rekord. Do tej pory na zawodowym ringu najszybciej przegrał walkę z Lamonem Brewsterem. Amerykaninowi do pokonania Polaka wystarczyły zaledwie 53 sekundy. Jeszcze mniej czasu potrzebował słynny Rocky Balboa, który posłał na deski naszego boksera już po pięciu sekundach. Zobacz w dzienniku.pl, jak to zrobił.”

I dalej jest link do krótkiego filmiku na YouTube:

Tak w sumie, to nie wiem, jak mam to skomentować… Gratulacje Panie BodoJKS! Co prawda nie wiem, czego gratulować (miotam się między wspaniałym montażem a głupotą samego pomysłu na taki film), ale gratuluję. Mimo wszystko.

9 luty 2008

Rok…

Kategoria wpisu: Myślę, że... — Jacko @ 10:43 przed południem

Dzisiaj około południa minie rok od czasu, gdy popełniłem swój pierwszy wpis na blogu. Tak zaczęła się moja “przygoda” z blogowaniem. Czas więc (chyba) na jakieś małe “podsumowanie”.

Na początku była fascynacja. Pisałem cokolwiek (najpierw na my.opera a teraz na WordPressie), aby tylko pisać. Od jakiegoś czasu pełno różnych myśli kotłowało mi się w głowie, więc tematów do pisania nie brakowało. Ale do czasu…

Pisałem o różnych rzeczach. O sprawach poważnych i o sprawach niepoważnych. O rzeczach miłych i niemiłych. Ciekawych i nieciekawych. Ot, po prostu o życiu.

Pojawiały się też fotki, potem również video (przeważnie z YouTube, choć czasami też z innego serwisu).

I teraz wypadałoby chyba zadać sobie kilka pytań, co…? No to do dzieła!

1. Czy ……………………………………………….?

No właśnie, co “czy?”.

Nie! Zrobię inaczej! Was poproszę o to, byście w swoich komentarzach zadali mi kilka pytań “podsumowujących” moje roczne blogowanie. Tak chyba będzie lepiej.

13 styczeń 2008

Sie ma…

Kategoria wpisu: Fotki, Myślę, że..., Video, Wydarzenia, Znani — Jacko @ 2:16 pm

Nie byłbym sobą, gdybym się nie wybrał na Długą na dzisiejszy finał WOŚP. Tym bardziej, że sam Jurek Owsiak miał się pojawić. No i faktycznie był. Na początku sam.

Potem z prezydentem Pawłem Adamowiczem.

Za chwilę z Donaldem Tuskiem…

…który na dzień dzisiejszy nie był premierem, tylko jednym z wielu wolontariuszy.

Jeszcze z Larrym Ugwu.

I Robertem Leszczyńskim.

Był jeszcze Conrado Moreno, ale jakoś “niedostępny” dla paparazzich ;)

I jeszcze 2 filmy. Pierwszy z parady na Długiej:

I drugi z wystąpienia Jurka na Długim Targu:

I jeszcze mi taka mała refleksja (niezwiązana z WOŚP) przyszła do głowy. Muszę się zaopatrzyć w lepszy sprzęt. Lepszy w sensie jakości (myślę, że 2 Mpix wystarczy) i w sensie pojemności (myślę, że 2 GB wystarczy). Z moim SE k310i (0,3 Mpix i 15 MB), to trochę mało. Nakręciłem jeden 5-minutowy filmik, potem drugi około 1 min i wystarczyło mi miejsca na około 40 fotek. Trochę mało. Całe szczęście, że pozostały mi już tylko 2 doładowania w MixPlusie i będę mógł się rozejrzeć za czymś lepszym. Planuję zaopatrzyć się w któryś z SonyEricssonów (k550i, k750i lub nawet k850i). Ale jeszcze mam trochę czasu, by się na coś zdecydować.

23 grudzień 2007

Święta, święta…

Kategoria wpisu: Humor, Myślę, że..., Video — Jacko @ 9:02 pm

Jutro już Wigilia, więc wypadałoby chyba życzyć wszystkim wesołych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w rodzinnym gronie, wielu wspaniałych prezentów pod choinką i wielu innych takich. Ale po co…? To wszystko jest takie… standardowe.

Jak to, że zawsze ojciec bigos gotuje i makaron robi.

Jak to, że zawsze ja mak przez maszynkę przekręcam.

Jak to, że zawsze wszyscy wiedzą, co pod choinką znajdą.

Mimo wszystko świąteczny czas ma “to coś” w sobie. Rodzinna atmosfera. Każdy ma pełne ręce roboty. Oczekiwanie (mimo wszystko) na rozpakowanie prezentów itd.

Tak więc, mimo wszystko Wesołych Świąt Wam wszystkim życzę.

19 grudzień 2007

Tramwajem na Chełm…

Kategoria wpisu: Fotki, Myślę, że..., Tramwaje, Wydarzenia — Jacko @ 5:01 pm

Wybrałem się dziś na otwarcie nowej linii tramwajowej na Chełm. Wydarzenie dość ważne, bo - jak mówił prezydent Adamowicz - największa od 30 lat inwestycja tramwajowa w Gdańsku. Pytałem ojca. Faktycznie - coś około 1977 roku zlikwidowano pętlę na placu Komorowskiego i puszczono tramwaje na Zaspę i Przymorze.

Ale nie o tym chciałem. Dzisiaj otwarcie nowej linii było. A wyglądało to tak:

Najpierw przyjechał pierwszy Bombardier (1005):Bombardier 1005

Potem drugi (1006):Bombardier 1006

I wreszcie trzeci (1007):

Potem była grochówka lub, jak kto wolał, bigos (nie załapałem się, niestety):

Przemówienie Pana Prezydenta:

A potem, to już oczekiwanie na pierwszą przejażdżkę (ciężko było się dopchać):

I wreszcie jestem w środku:
Jak to miło popatrzeć na czysty i zadbany (póki co jeszcze) tramwaj. ;)

Nie rozumiem ludzi, którzy są przeciwni takim inwestycjom. Przeważnie tacy ludzie na co dzień nie korzystają z komunikacji miejskiej, tylko własnymi samochodami swoje dupska wożą. Siedzą w tych swoich 4 kółkach i kombinują, jakby tu pojechać do centrum, by ominąć korki itd. podczas, gdy tramwajem znaleźli by się na miejscu o wiele szybciej.

Przyznaję - samochód, to bardzo przydatne “urządzenie”. Gdy trzeba pojechać gdzieś za miasto, gdy trzeba coś przewieźć z miejsca na miejsce i jeszcze we wielu przypadkach. Ale, do cholery, niech nie gadają, że tramwaj jest niepotrzebny!!! Skoro sami tramwajami nie jeżdżą, to niech chociaż dają innym pojeździć. Mają samochody, to niech sobie mają.

Dla mnie takie podejście do sprawy jest analogiczne do postawy niektórych posłów, radnych i innych takich, którzy “w geście dobrej woli” rezygnują z darmowych przejazdów środkami komunikacji miejskiej. Mogłoby się wydawać, że ich “czyny” są bardzo szlachetne i świadczą o ich przyzwoitości. Pytam się jednak - Jaki z tego pożytek, że ten, czy inny poseł zrezygnuje z tego, skoro i tak tramwajem nie jeździ, tylko swoim prywatnym (lub co gorsza - służbowym samochodem)? ŻADEN !!!

A najbardziej, to mnie ostatni wkurzyło stwierdzenie pewnej osoby (dodam, że na co dzień nie jeździ tramwajami). Oto nasz krótki dialog:

Ja: We środę otwarcie nowej linii na Chełm.
On: No i co z tego?
Ja: Jak to co? Takie wielkie wydarzenie!
On: Jasne. Takie to akurat potrzebne teraz jest…
Ja: No co Ty gadasz?
On: Wiesz Marcin, ja Ci powiem. To wszystko, to jest… a zresztą, szkoda gadać…

Pozwólcie, że spuszczę na to zasłonę milczenia.

Bo ja, to w ogóle jestem za tym, by pobierać opłaty od wjazdu samochodem do miasta. Oczywiście, nie od mieszkańców. Nie jestem pewien, ale tak chyba jest we wielu europejskich miastach. Powinno się to odbywać na tej zasadzie, że jakiś turysta przyjeżdża na przedmieścia, parkuje samochód na jednym z parkingów (nie powinny być drogie) i, chcąc np. zwiedzać miasto, korzysta z komunikacji miejskiej, która go po całym mieście wozi. Proste!

Tak więc Szanowni Niejeżdżący Komunikacją Miejską - jeśli na co dzień nie korzystacie z autobusów i tramwajów, tylko wozicie swoje Szanowne dupska samochodem, to sobie woźcie. I stójcie w korkach patrząc, jak Was mijają przejeżdżające tramwaje.

A jakby ktoś chciał sobie popatrzeć na nową pętlę na Chełmie, to po prawej stronie mam link. Wystarczy pstryknąć.

13 grudzień 2007

Spacery z psem…

Kategoria wpisu: Ares, Myślę, że... — Jacko @ 9:37 pm

Będąc dziś wieczorem na spacerze z Aresem spotkałem (nie - to niewłaściwe słowo! WIDZIAŁEM Z DALEKA) moją koleżankę, jak też swojego pupila (a właściwie pupilkę) na spacer “wyprowadzała”. I tak mi przyszło do głowy - jak by mogła wyglądać moja z nią rozmowa na temat wyprowadzania psów.

Pewnie byłoby to coś w tym stylu:

Ona: -… bo wiesz, jak ja na spacer ze swoją wychodzę…

Na to ja bym odpowiedział: -No cóż… Skoro sprowadzenie (lub też zniesienie) z 3. piętra na dół, wsadzenie do samochodu, podjechanie 200-300 metrów nad kanał, wysadzenie suczki, by sobie trochę połaziła, wsadzenie z powrotem do auta, zawiezienie 200-300 metrów pod dom i zaprowadzenie (bądź też zaniesienie) do domu nazywasz spacerem, to co ja ze swoim psem robię? Na wycieczki chodzę…? A mój ojciec co robi? Na urlopy z nim jeździ…?

Nie rozumiem ludzi, którzy tak postępują. Ja, jak z Aresem na spacer wychodzę, to muszę z nim przynajmniej te 20 minut połazić. Jak można traktować psa (bądź też inne zwierzę) jak coś, co całymi dniami leży na kanapie i czasami trzeba “to coś” na zewnątrz wyprowadzić, by się wypróżniło, po czym zaraz z powrotem się do domu wraca. Nie rozumiem tego. I nawet nie próbuję zrozumieć…

12 grudzień 2007

Czy warto…?

Kategoria wpisu: Myślę, że... — Jacko @ 5:24 pm

Tak mi ostatnio do głowy przyszło, czy warto robić dobre uczynki. Czy warto być dla ludzi dobrym i pomagać ludziom w różnych sprawach? Sprawa może wydawać się banalna - oczywiście, że warto! Przecież przez dobre uczynki rośnie nasza wartość w oczach innych ludzi, przez co stajemy się lepsi. To sprawa bezdyskusyjna.

Nasuwa się jednak pytanie - co my z tego mamy? Oczywiście prócz coraz większego szacunku ludzi. Prócz poczucia, że jesteśmy komuś potrzebni w różnych sprawach. Sprawach błahych, jak np. przyniesienie komuś drewna z piwnicy lub poważniejszych, jak np. pomoc w znalezieniu książki potrzebnej do rehabilitacji dziecka. Co mamy z tego OSOBIŚCIE?

Spróbujmy na chwilę wczuć się w rolę totalnego egoisty. Spójrzmy na to ze strony kompletnego braku poszanowania dla relacji międzyludzkich. I podejmijmy próbę oceny tego, co napisałem wyżej. Pomyślmy “Co ja będę miał z tego, jak pomogę komuś wynieść jakąś szafę z domu i przynieść inną?”, “Czy jak pomogę starszej pani wysiąść z tramwaju, to czy ona okaże mi wdzięczność i podziękuje mi za to?” Albo inaczej - “Czy jak zaproponuję tej starszej pani pomoc przy wyjściu z tramwaju, to czy ona nie weźmie mnie za jakiegoś oprycha i nie narobi krzyku, że ją napadłem?”

Całe szczęście, że nie myślę w ten sposób… Całe szczęście, że tak sobie tylko gadam… Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by zastanawiać się, czy warto pomagać. Gdy mnie Tomek z Magdą zapytali, czy pomogę im położyć panele w pokoju, nie zastanawiałem się ani chwili. Jedynym “problemem” w tej kwestii było tylko pytanie “kiedy?”. I nawet mi do głowy nie przyszło, by się zastanawiać, co będę z tego miał, prócz własnej satysfakcji (i bólu kolan… ;) )? Oczywiście nie wliczając tego, że parę browarków postawił, ale to sprawa oczywista. Z przyjacielem, to można sobie zawsze piwko wypić, bo to sama przyjemność.

Albo gdy stoję w tramwaju i widzę, że jakaś kobieta z wózkiem zbliża się do drzwi, by wysiąść na najbliższym przystanku, bez zastanowienia podchodzę i pytam, czy pomóc. I tak dalej, i tak dalej…

I niech mi nikt nie mówi, że nie warto bezinteresownie pomagać. WARTO! Choćby tylko dla własnej satysfakcji.

7 grudzień 2007

Na kolana… !!!

Kategoria wpisu: Co tam Panie w polityce...?, Gazetówka, Myślę, że... — Jacko @ 6:40 pm

Cytując dzisiejszy dziennik.pl :

“Ekscelencjo, dziękujemy za to, co robi pan dla Polski i dla nas wszystkich” - te słowa padły dziś w Watykanie. Jednak nie usłyszał ich papież. Wręcz przeciwnie. To Benedykt XVI zwrócił się w ten sposób do profesora Władysława Bartoszewskiego.

I niech mi żaden tfu… Kaczyński, czy jakiś inny tfu… poseł… tfu… Prawa… i… tfu… Sprawiedliwości… tfu… nie mówi o jakiejś “polityce kłaniania się w pas” lub czymś podobnym!!! Na kolana przed Panem Władysławem… !!!

2 grudzień 2007

Bo jest podobny…

Kategoria wpisu: Co tam Panie w polityce...?, Gazetówka, Humor, Myślę, że... — Jacko @ 8:53 pm

Szlag mnie trafia, gdy takie coś czytam!!!

“Jarosław Kaczyński prawdopodobnie zachowa ochronę Biura Ochrony Rządu. I to mimo ustąpienia z funkcji premiera – ustalił „Wprost”. Powód? Uderzające podobieństwo do prezydenta.”

Właściwie, to nie wiem, jak mam to skomentować…Nikt mu nie kazał być “Prime Minister”. Z dwojga złego, mógł już zostawić tego Marcinkiewicza na fotelu premiera i spokojnie sobie przewodniczyć temu całemu swojemu PiSowi. Chociaż nie! Kaziu też za dobry nie był. Ale przynajmniej nie byłby “uderzająco podobny do prezydenta” ;) . Dobra, wystarczy, bo się jeszcze za bardzo zagalopuję z tymi moimi politycznymi wywodami…

Blog at WordPress.com.