Jacko – drugie podejście…

8 lipiec 2009

Muszę przestać…

Zaszufladkowany do: Myślę, że..., Różności — Jacko @ 20:17

… układać sobie w myślach różne możliwości przebiegu rozmów (niekiedy bardzo poważnych), jakie mam w najbliższym czasie przeprowadzić z różnymi ludźmi. Muszę przestać!

Dlaczego? Ostatnio zauważyłem, że czasami właśnie tak robię – myślę sobie, jak zacząć taką rozmowę, jakich argumentów używać, ustalam (sam ze sobą) co powiem, gdy mój rozmówca mnie czymś zaskoczy (pozytywnie lub negatywnie).

I co z tego wynika? Nic. Efekt tego jest taki, że jak już przychodzi “co do czego”, to albo zapominam, co sobie “wymyśliłem” i mówię całkiem co innego, albo – co gorsza – z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, unikam sytuacji, w których miałoby ewentualnie dojść do rozmowy na TE tematy.

Nie wiem, może mój rozum jest tak skonstruowany, że traktuje te moje “ustalenia” jako “sprawy już załatwione” i “nie widzi potrzeby kontynuowania tych wątków”… To jedyne, co mi przychodzi do głowy…

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że “mam w zanadrzu” kilka spraw (głównie zawodowych – warunki pracy, czas pracy, zarobki i takie tam…), które wymagają dość poważnych rozmów z kilkoma osobami, ale jakoś nie mogę “się przełamać” i w końcu tych spraw załatwić.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja WIEM DOSKONALE, że czas nie jest w tym przypadku moim sprzymierzeńcem i że ciągłe odkładanie tych rozmów na później DZIAŁA TYLKO NA MOJĄ NIEKORZYŚĆ.

Muszę się przełamać… Problem w tym, że nie bardzo wiem, jak to zrobić…

14 komentarzy »

  1. Mhm. A jak już pierwsza jakoś pójdzie… następne będą łatwiejsze :) W końcu “‘praktyka’ czyni mistrza” ;)

    komentarz - autor: fronekogonek — 8 lipiec 2009 @ 20:48

  2. Zgadza się… Problem w tym, że nie wiem, jak “się zabrać” za tę pierwszą…

    komentarz - autor: Jacko — 8 lipiec 2009 @ 20:55

  3. Na żywioł :> – jeśli wszystko zawodzi – to zawsze działa.

    komentarz - autor: fronekogonek — 8 lipiec 2009 @ 20:58

  4. Hmm… Jak dla mnie, to zbyt ryzykowne – w razie niepowodzenia, zbyt wiele mogę stracić.

    komentarz - autor: Jacko — 8 lipiec 2009 @ 21:02

  5. jak na razie na jedno wychodzi? :) Bu. Musisz zacząć myśleć nie nad scenariuszami rozmów a nad tym, jak się przełamać. Tak czy inaczej, coś trza.
    Pozdrawiam :)

    komentarz - autor: fronekogonek — 8 lipiec 2009 @ 21:05

  6. “Musisz zacząć myśleć nie nad scenariuszami rozmów a nad tym, jak się przełamać.” – właśnie o tym jest ten wpis. W każdym razie, dzięki za pomoc (małą, ale zawsze jakąś). Pozdrawiam.

    komentarz - autor: Jacko — 8 lipiec 2009 @ 21:08

  7. 5 “dużych argumentów”, haseł do zapamiętania – dozowanych w różnych etapach rozmowy. wracanie do nich w trakcie rozmowy – powtórzenia jeśli trzeba po 2,3 razy.

    Nie rób z tego negocjacji, bo można za dużo stracić, jeśli nie masz alternatyw. Podejdź “na miękko”, jako niezobowiązująca dyskusja, bez stresu. Tak, żeby wyczuć drugą stronę, jakie ona ma argumenty i faktyczne możliwości manewru. Nawet jeśli po takiej rozmowie nic się nie zmieni – będziesz wiedział na pewno na czym stoisz. A to już jest dużo – dla dalszych własnych analiz i przemyśleń. Próby “siłowego forsowania argumentów” zwykle odnoszą odwrotny skutek. A jeśli się nie uda nic teraz – będzie powód do następnego spotkania za jakiś czas….

    komentarz - autor: colacoca — 8 lipiec 2009 @ 21:36

  8. “Podejdź “na miękko”, jako niezobowiązująca dyskusja, bez stresu. Tak, żeby wyczuć drugą stronę, jakie ona ma argumenty i faktyczne możliwości manewru.” – no właśnie tak robię (to znaczy planuję robić). Tyle, że potem zaczyna się to moje “wymyślanie słów” i błędne koło się zamyka.

    komentarz - autor: Jacko — 8 lipiec 2009 @ 21:41

  9. broń boże nie rób scenariusza, żadnych takich – bo jak się zatniesz to zostaniesz, albo będziesz się kręcił w kółko.

    5 dużych, pewnych argumentów do zapamiętania (ale nie jakieś wyświechtane oczywistości, tylko coś, co jest rzeczywiście istotne – DLA NICH).

    jak zapamiętasz więcej – tym lepiej.

    scenariusze są zbędne – i tak nie masz większego wpływu na przebieg techniczny rozmowy (np. mogą cię spławić po 3 minutach brakiem czasu, telefonem itd, nie takie rzeczy… w końcu to ty przychodzisz ze sprawą). Jak w trakcie zauważysz znudzenie albo irytację – kończ!

    komentarz - autor: colacoca — 8 lipiec 2009 @ 21:52

  10. ja mogę tylko polecić zajefajną książkę, taka moja biblia do komunikacji międzyludzkiej :) http://www.gwp.pl/product/414.html

    komentarz - autor: teracotta — 9 lipiec 2009 @ 9:57

  11. 1. W każdym zachowaniu tkwią dobre intencje.

    2. W każdej sytuacji ludzie dokonają najlepszego z dostępnych im wyborów.

    3. Mapa nie jest terytorium, które przedstawia; słowa nie są rzeczami, które opisują; symbole nie są rzeczami, które reprezentują.

    4. Jeżeli będziesz cały czas robić to, co robisz teraz, najprawdopodobniej uzyskasz te same rezultaty co obecnie.

    5. Jeżeli chcesz czegoś innego, musisz robić coś innego i zmieniać swoje zachowanie tak długo, aż osiągniesz pożądany rezultat.

    6. Zmiany powodują zmiany.

    7. Nie można się nie komunikować.

    8. O znaczeniu i trafności twojego komunikatu decyduje reakcja, którą wywołujesz.

    9. Każdy człowiek posiada wszystkie wewnętrzne zasoby, które potrzebuje.

    10. Każde zachowanie jest właściwe w określonym kontekście.

    11. Prawdziwe zrozumienie przychodzi jedynie z doświadczeniem.

    12. Ludzie nie są “popsuci” i nie trzeba ich “naprawiać”.

    13. Umysł i ciało są nierozłącznymi częściami tego samego systemu.

    14. Nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne.

    15. Jeśli jedna osoba potrafi coś zrobić, inni mogą się tego nauczyć.

    to tak dodatkowo, warte przemyślenia :) ))

    komentarz - autor: teracotta — 9 lipiec 2009 @ 10:02

  12. Dzięki bardzo. Postaram się przyswoić i wprowadzić w życie przynajmniej niektóre z tych “złotych myśli”.

    komentarz - autor: Jacko — 9 lipiec 2009 @ 21:01

  13. A ja jednak jestem za scenariuszem, czyli solidnym przygotowaniem się do rozmowy. Rozumiem przez to wypisanie w punktach tematów, które chcesz poruszyć. Proponuję Ci zapisanie też sformułowań, których użycie uznasz za szczególnie celne. Po kilkudniowym treningu (może przed lustrem?)i wielokrotnym powtarzaniu myśli, pójdziesz na rozmowę przygotowany, co da Ci poczucie pewności siebie, a w konsekwencji znakomicie większą szansę na powodzenie, czego Ci oczywiście życzę:) Dasz radę!

    komentarz - autor: Sikorzanka — 14 lipiec 2009 @ 0:50

  14. No cóż… Zastanowię się. W każdym razie dzięki.

    komentarz - autor: Jacko — 14 lipiec 2009 @ 5:58


Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.