Dzisiaj proszę Was, Szanowni Czytelnicy, byście odpowiedzieli mi na 3 pytania. To znaczy pytanie będzie jedno (zadane 3 razy), ale za to odpowiedzi będą (mam taką nadzieję) trzy różne. No to do dzieła.
Pytanie pierwsze – Jak nazwać człowieka, który po prostu wstaje rano (np. o 5:30, 6:00…), je śniadanie (ewentualnie wypija kawę), przed wyjściem całuje żonę, wychodzi na przystanek (lub do samochodu – jeśli takowy posiada) i jedzie do pracy. Pracuje np. od 7:00. Około godziny 10:00 idzie na przerwę. Po pół godzinie wraca do swoich obowiązków, które wykonuje do 15:00 (lub na przykład zostaje CZASAMI na nadgodziny, np. do 17:00). Po pracy wraca do domu (po drodze może np. odbierać dzieci ze szkoły, czy coś…). Czule wita się z żoną, je obiad a potem (zależnie od okoliczności) wychodzi gdzieś z rodziną (do znajomych, do kina, na spacer…), zajmuje się np. jakimś małym remoncikiem w domu lub po prostu korzysta z poobiedniej drzemki. Około godziny 22:00-23:00 (jeśli nigdzie nie wychodził) kładzie się spać, by na następny dzień być wypoczęty i gotowy do kolejnego dnia w pracy. Pracuje 5 dni w tygodniu, czyli weekendy ma dla siebie. Prócz tego raz w roku (czy ile tam…) przysługuje mu ustawowo ileś tam dni urlopu, który wykorzystuje np. na wyjazd z rodziną chociażby nad jakieś jezioro, czy w góry. Dodatkowo czasami dostaje od pracodawcy (za jakieś szczególne osiągnięcia) różnego typu nagrody. Prowadzi tzw. NORMALNE ŻYCIE. Jak nazwać takiego człowieka?
Pytanie drugie – Jak nazwać człowieka, który wstaje rano o godzinie 7:00, je śniadanie, sprawdza skrzynkę mailową i na chwilę przed 8:00 wychodzi z domu (nie całuje żony, bo takowej nie posiada). O godzinie 8:03 siedzi w tramwaju, by za około 50 minut być już w szatni i przebierać się do pracy. Pracuje (nie ma lekko) do około 13:00-13:30. Właśnie około tej godziny robi sobie przerwę. Po około pół godzinie kończy przerwę i wraca do pracy. Robi swoje jeszcze przez kilka (w zależności od potrzeb) godzin. Jako, że ma własną firmę, sam jest sobie szefem, więc formalnie nie jest od nikogo w żaden sposób uzależniony. Oczywiście jego praca wiąże się z pewnymi zależnościami w stosunkach z różnymi zleceniodawcami, ale generalnie to on sam ustala (po uzgodnieniu z różnymi ludźmi) warunki tych zależności. Około godziny 17:00-18:00 kończy pracę i idzie na tramwaj, który zawozi go prawie pod sam dom (po drodze nie odbiera dzieci ze szkoły, bo takowych też nie posiada). Zjada obiad, siada do komputera i znów sprawdza pocztę. Około godziny 20:00 idzie z psem na spacer. Po powrocie robi różne rzeczy do około 22:30-23:00, by o tej właśnie porze położyć się spać. Nastawia sobie budzik na 7:00. Czasami (w zależności od potrzeb) pracuje w soboty – trudno, taka branża. Generalnie jest w miarę zadowolony ze swojego życia zawodowego. Co innego życie prywatne (w tym towarzyskie) – dni powszednie między ok.18:00 a 7:00, soboty (całe lub od około 13:00) i niedziele, to trochę mało, by być zadowolony z ilości wolnego czasu. Nie ma zbyt wiele czasu na spotkania z przyjaciółmi (że już o czasie na szukanie sobie – że tak powiem – kandydatki na żonę, nie wspomnę…). Nie ma pracodawcy, więc o każdym jakimś większym wolnym (np. tygodniowy urlop) musi poinformować (najlepiej z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem) większość swoich zleceniodawców, by zmienili oni swoje plany tak, by za bardzo nie odczuli tego, że on jest na urlopie. Żyje z dnia na dzień i wykonuje swoje obowiązki w miarę solidnie. Czasami rozmyśla o przyszłości, ale generalnie nie może nic zrobić, bo nie ma czasu na zmiany. Chciałby coś zmienić w swoim życiu, ale za bardzo nie wie co, jak i czy te zmiany przyniosły by mu zamierzony efekt. Jak nazwać takiego człowieka?
Pytanie trzecie – Jak nazwać człowieka, który przykładowo wstaje rano, o 4:30 (?), wypija kawę, wychodzi z domu i wsiada w samochód. Po kilku minutach (bo ma blisko) jest już w pracy. Przebiera się (lub jest już przebrany – po prostu w domu od razu ubrał się w ciuchy robocze) i zaczyna pracę. Pracuje cały dzień. Około godziny 14:00-15:00 zaczyna go łapać zmęczenie. Jednak nie robi sobie normalnej przerwy, tylko przysiada na chwilę, by zaczekać aż zagotuje się woda. Po kilku minutach wraca do pracy, czasami przerywając, by napić się zrobionej niedawno kawy. Pracuje dalej, robiąc sobie czasami króciutkie przerwy (na pójście do toalety, na pogadanie z kimś itp.). W międzyczasie (tak mniej więcej około 15:00-18:00) dziwi się, że większość ludzi kończy już pracę i idzie (jedzie) do domu. Późnym wieczorem (gdy jest już bardzo zmęczony lub np. gdy przychodzi godzina 22:00 i nie można już zbytnio hałasować) jedzie do domu. Chociaż od tej “reguły” też zdarzają mu się wyjątki, bo czasami na “czas ciszy nocnej” zostawia sobie prace, które nie powodują hałasu – wtedy pracuje do około 0:00-0:30. W domu zapewne trochę odpoczywa, ale z “reguły” nie trwa to dłużej niż około 4-5 godzin. Co prawda następnego dnia przyjeżdża do pracy trochę później, ale w dalszym ciągu nie jest jest to godzina, o której normalny człowiek rozpoczyna pracę. Żonę i syna widuje zapewne tylko wtedy, gdy śpią albo gdy się spać szykują. No i w niedziele (bo jednak ten dzień tygodnia, póki co jeszcze, uznaje za dzień wolny od pracy). Jak nazwać takiego człowieka?
Pewnie niektórzy (niektóre) z Was zada mi pytanie – Dlaczego o to pytam? Odpowiedź jest prosta – Chcę się dowiedzieć, czy jestem jeszcze normalny, czy dopiero zaczynam wariować, czy już zwariowałem.