…nie ma na to rady…

No właśnie… Tak to już jest w mojej branży – początek września jest tą “granicą”. Granicą, po przekroczeniu której, chcąc nie chcąc, “wkraczam w wir pracy”. Wir, który powoduje, że praca pochłania cały (tzn. PRAWIE cały, bo jednak nadal sypiam w domu) mój czas.
Moje życie w tym okresie (w dni powszednie i w niektóre soboty) wygląda mniej więcej tak: … budzik, telewizor, komputer, ubranie, komputer, łazienka, kuchnia, śniadanie, telewizja, komputer, komputer, komputer, buty, telefon, muzyka, klucze, drzwi, przystanek, tramwaj, jazda, gazeta, jazda, jazda, jazda, przystanek, spacer, zakład, szatnia, ciuchy robocze, warsztat, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, przerwa, sklep, szatnia, II śniadanie, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca, praca,praca, praca, praca, szatnia, ubranie, telefon, muzyka, spacer, przystanek, tramwaj, jazda, jazda, jazda, przystanek, dom, buty, komputer, obiad, komputer, komputer, telewizja, pies, spacer, dom, komputer, kolacja, komputer, komputer, komputer, ubranie, łazienka, komputer, komputer, łóżko, telefon, pilot, sen, sen, sen, … budzik, pilot, telewizor …
I tak w kółko przez prawie 2 miesiące. Najgorsze 2 miesiące…
Tak więc z tego miejsca chciałbym, od razu z góry, bardzo przeprosić wszystkich moich przyjaciół, kolegów, znajomych itp. jeśli na przykład nie poznam któregoś (którejś) z Was na ulicy (w tramwaju, w sklepie itp.). Albo na przykład gdy któryś (któraś) z Was do mnie zadzwoni (zagada na GG itp.) a ja nie będę miał chęci na rozmowę. I za inne tego typu sytuacje – nie miejcie mi tego za złe – tak po prostu jest.
Obiecuję, że po 1 listopada sytuacja wróci do normy. Znowu będę miał więcej czasu na różne rzeczy. Na odwiedzanie przyjaciół, na spotkania towarzyskie itp.
Jeśli chodzi o wpisy na blogu, to ich częstotliwość niestety drastycznie spadnie. Ale postaram się, by nie spadła poniżej 1 wpisu na miesiąc. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bym przekroczył tę barierę. No i to tyle ode mnie na dzisiaj. Do “zobaczenia” za – mam nadzieję – niedługo.
Aha – żebyście mi w czasie mojej “nieobecności” za daleko nie uciekli, rozbudzę Wasze apetyty i opowiem Wam co nieco o moim ostatnim pomyśle (który już od jakiegoś czasu chodził mi po głowie). Otóż wymyśliłem sobie, że jak już miną te dwa ciężkie miesiące, to porobię foty WSZYSTKIM budynkom, domkom, blokom i w ogóle posesjom w Nowym Porcie. Oczywiście pomysł dość ambitny i pracochłonny, więc będziecie musieli
trochę poczekać na efekty mojej pracy. Tym bardziej, że nie dysponuję (i nie chcę dysponować) zbyt dobrym sprzętem do tego typu “przedsięwzięć”. Ale myślę, że dam radę.
Narka!
PS. A poza tym, to jeszcze się coś zaczęło – w piątek pierwszy raz tej JESIENI (która de facto zaczyna się dopiero za niecałe 2 tygodnie…) założyłem sweter. Tak więc nie jest dobrze…
Wychodzę (a właściwie wyjeżdżam rowerem) ja dzisiaj z domu i co widzę? To:
Wyjechało takie “stado” Mini Morrisów z promu Wisłoujście i pojechali moją ulicą w kierunku Brzeźna. A wszystko w ramach Zlotu fanów Mini Morrisów w Sobieszewie oraz MotoShow w Gdyni przy Skwerze Kościuszki.