Jacko - drugie podejście…

29 maj 2008

Intensywny (jak dla mnie…) tydzień

Kategoria wpisu: Fotki, Trip, Video, Wydarzenia — Jacko @ 8:33 pm

Oj działo się, działo przez te ostatnie dni… Trochę kraju “zwiedziłem”. Ale po kolei.

Zaczęło się we wtorek 27 maja, gdy z Grześkiem o 21:17 pociągiem wyruszyliśmy do Chorzowa na koncert Metalliki. Dość męcząca to podróż była. Około 10-11 godzin w pełnym przedziale (zresztą korytarze też były zapchane…). Ale jakoś poszło.

W Katowicach byliśmy około 8:00. Na miejscu przywitała nas regionalna kapela trębaczy ;) :

Potem pojechaliśmy na stadion, by zobaczyć, “co i jak”:

Mieliśmy mnóstwo czasu (koncert zaczynał się o 19:30 a Metallica wchodziła dopiero o 21:00), więc trzeba było coś z tym czasem zrobić.

Zajrzeliśmy więc do SILESIA CITY CENTER:

I pod spodek (szczerze mówiąc myślałem, że jest większy…):

Grzesiek chciał jechać do Pyskowic, zobaczyć skansen ze starymi lokomotywami, więc pojechaliśmy. Dość długo jechaliśmy (ponad godzinę). Na miejscu tubylcy nas źle pokierowali i szliśmy piechotą dość spory kawał drogi. No ale jakoś szczęśliwie dotarliśmy na miejsce.

Tam spotkaliśmy pewnego pana, który się tym wszystkim “opiekował”. Jak się później okazało, to jakiś obcokrajowiec był i prawie nic po polsku nie mówił. Całe szczęście, że ja trochę (a nawet bardzo trochę…) po angielsku umiem, więc jakoś się dogadaliśmy.


Porobiłem więcej zdjęć, ale po prostu najzwyczajniej w świecie mi nie powychodziły.

W drodze powrotnej Gliwice - Teatr im. Stanisława Wyspiańskiego:

I z powrotem Katowice - pomnik Powstańców Śląskich:

Ponownie SILESIA i jakieś stare górnicze maszyny:



No i w końcu na stadionie (około 19:30, grało Machine Head).

O 21:00 wyszła Metallica. Super koncert! Zagrali tylko stare kawałki. Poniżej krótki filmik dla fanów - 30-sekundowy fragment “Ride The Lightning”:

Pod TYM LINKIEM znajdziecie wiele innych krótkich filmików z tego koncertu. Jakość niektórych (w tym oczywiście mojego…) nie powala, ale kogo to obchodzi, prawda…? ;)

Po koncercie trzeba było dość szybko na dworzec do Katowic śmigać, bo o 00:50 mieliśmy PKS do Warszawy. Połowę drogi na dworzec pokonaliśmy niestety pieszo (a raczej biegiem), bo wszystkie tramwaje były zapchane po brzegi. Dopiero później udało nam się do jednego wepchnąć. Potem było trochę czekania aż w końcu ruszyliśmy w kierunku stolicy.

Tam mieliśmy godzinę przerwy, więc trzeba było coś zjeść. Przy Dworcu Zachodnim bardzo niemiła pani (a raczej głupia małolata) wkurzyła mnie bardzo, sprzedając mi miękkiego hamburgera z jakimś dziwnym sosem, chociaż prosiłem ze dwa razy, by był tylko z ketchupem. Ale nic, nie miałem siły ani tym bardziej chęci na kłótnie, więc jakoś go przełknąłem. Na odchodne powiedziałem jej tylko, że moja noga więcej w tym lokalu nie postanie. I żadnego z moich znajomych też.

Kilka minut po 7:00 wyruszyliśmy w końcu do Gdańska:

Chciałem uchwycić brudasa, ale się schował za wieżowcem.

Po drodze mieliśmy kilka przystanków, by “rozprostować kości”.

W Gdańsku fajnie nam się trafiło, bo jeden pan z autobusu chciał się do Bazy Promowej dostać, więc się z nim wpakowaliśmy do taksówki, która nas pod sam dom podwiozła.

No i to by było na tyle, jeśli chodzi o wyprawę na Śląsk. Ale to nie koniec atrakcji.

W piątek, gdy byłem w pracy, zadzwoniła Magda i poinformowała mnie, że się z Tomkiem i z Kubą na weekend do Przywidza wybierają i zapytała, czy bym się z nimi nie wybrał. Co, jak co, ale takich rzeczy, to mi dwa razy nie trzeba powtarzać… ;) A jeszcze się fajnie złożyło, bo po pracy kuzyn na weekend na działkę jechał. A że Przywidz był mu po drodze, więc mnie podwiózł.

A nad jeziorem, jak to nad jeziorem…

Pełny relaks…

Ogólnie było tak gorąco, że praktycznie całe dnie spędzaliśmy albo przy grillu albo na rowerze wodnym lub też po prostu na małej plaży przy jeziorze. No i byłem też z Tomkiem na rybach wieczorem (niestety nic nie złapał…).

No ale niestety życie jest brutalne i musiał przyjść kiedyś czas, że trzeba było się do domu zwijać. Więc jeszcze jedno spojrzenie na jezioro:

Fajnie było, ale się skończyło. Trudno, co zrobić… ;)

Liczba komentarzy: 9 »

  1. No intensywnie odpoczywałeś - zazdroszcze
    podpisałeś fotki “Ponownie SILESIA i jakieś stare górnicze maszyny:”
    to raczej hutnicze a nie górnicze - to są korpusy maszyn do obróbki metali i wózki do transportu walcówki.
    podpisałeś też fotkie “Pełny relaks…” i tu masz 200 % racji tego ci zazdroszcze bo ja w mojej białej kamizelce nigdzie nie wyjeżdzam i tak do 17 czerwca.

    Komentarz autor KOT — 2 czerwiec 2008 @ 5:24 przed południem

  2. Może i hutnicze - nie znam się. Ja, człowiek z Pomorza, pojechałem na Śląsk a że jest tam pełno kopalni, więc pomyślałem, że to coś górniczego.

    Nie martw się KOCie - to tylko 2 tygodnie. Dasz radę.

    Komentarz autor Jacko — 2 czerwiec 2008 @ 5:51 przed południem

  3. To ostatnie wielkie koło to “musi” z szybu pochodzi . Na kopalniach też się nie znam , choć pracowałem w górnictwie ( byłem nawet na Barbórce) jako marynarz. he he a co ?
    A co do Metaliki , to jakoś nie trawię tej muzy .Pewnie wapniak już jestem .
    Zazdroszczę Ci tego jeziora . A co do Warszawki , to krawaciarze i ich nikt siemrańców nie zmieni.Przenieść stolicę do Krakowa a ich zostawić pyszałków samych , to za dwa lata z Warśawki się zrobi duże zadupie.
    Pozdro.

    Komentarz autor Henio — 4 czerwiec 2008 @ 6:27 pm

  4. Tam zaraz do Krakowa… Do Gdańska, to by było coś… ;)

    A co do Metalliki, to nie tylko tzw. “szarpidruty”, jak to niektórzy złośliwi mówią. Posłuchaj sobie np. Nothing Else Matters, Mama Said, czy chociażby Unforgiven.

    Komentarz autor Jacko — 4 czerwiec 2008 @ 7:40 pm

  5. Fakt , dzięki za linki . Zmieniłem zdanie.

    Komentarz autor Henio — 6 czerwiec 2008 @ 12:15 przed południem

  6. Tego koncertu to szczerze Ci zazdroszczę,uwielbiam Metallice :)
    Ach ten Przywidz,przywołałeś moje młodzieńcze wspomnienia,biwakowałam tam nie raz,bo mojej koleżanki wujostwo jest właścicielem tego campingu.Obok wypożyczalni sprzętu rozstawialyśmy namiot,kajaki i prąd za darmochę(no prawie-pozmywało się pare garów na kuchni).I parę razy chłopacy zrzucili mnie z pomostu do jeziora,hehe.Ech,te końskie zaloty ;)

    Komentarz autor fobcia — 6 czerwiec 2008 @ 8:48 pm

  7. To musiałby być ciekawe czasy… Ehh…

    Komentarz autor Jacko — 7 czerwiec 2008 @ 1:53 pm

  8. Bardzo ciekawe czasy,bardzo:)A Przywidz ciągnie się za mną(pośrednio)do dzisiaj,bo mój luby jeździ tam co roku na obozy aikido.Fajowe miejsce:)Ps.A jeśli było tak gorąco,to czemu nie zdjąłeś chociaż butów? ;)

    Komentarz autor fobcia — 7 czerwiec 2008 @ 10:04 pm

  9. Dlatego, że w tym całym pośpiechu zapomniałem wziąć z domu innego obuwia (w sensie klapki, czy coś…). A poza tym, dojście akurat do tego miejsca na boso, raczej nie należałoby do przyjemnych rzeczy…

    Komentarz autor Jacko — 8 czerwiec 2008 @ 6:09 przed południem

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.