Jacko - drugie podejście…

18 kwiecień 2008

Znajomi…

Kategoria wpisu: Myślę, że..., Różności — Jacko @ 4:17 pm

Ostatnio zdałem sobie sprawę z pewnego “zjawiska”. Zjawiska, które określiłem umownie mianem “znajomi z widzenia”. Zdałem sobie sprawę, że jest to zjawisko dość powszechne i że każdy z nas ma takich znajomych. Podam “moje” przykłady:

Są znajomi, których zna się tylko na podstawie tego, jakim samochodem jeżdżą. Jednym z takich samochodów jest dla mnie na przykład niebieski Mercedes z dużą kabiną na 5 osób, ale z tzw. paką z tyłu. Ale do czego zmierzam - idąc do pracy, widząc ten samochód, zawsze odruchowo podnoszę rękę na “siemanko”, bo wiem, że jadą znajomi z zakładu obok. Paradoks polega na tym, że gdybym zobaczył tych samych znajomych, w tym samym miejscu, ale bez niebieskiego Mercedesa, tylko idących pieszo, to gwarantuję, że dopóki choć jeden z nich by się nie odezwał do mnie, ja bym po prostu ich nie poznał. Ja ich bezpośrednio nie znam. Znam za to samochód, którym jeżdżą.

Albo inna sytuacja - Idąc do pracy zaglądam do zakładu pana Jurka. Przeważnie jest tam kilka osób (pan Jurek, pracownicy itd.). Ale czasami się zdarza, że są tam też różni pana Jurka znajomi. Z nimi też zdarza mi się rozmawiać - jak to wśród ludzi. Ale kim oni są? Jak się nazywają? Nie wiem. Wiem o nich tylko tyle, że są znajomymi pana Jurka.

Są też znajomi tzw. telefoniczni. Jako przykład mogę podać panią Wandę, która z racji wykonywanego zawodu, czasami do mnie służbowo dzwoni w pewnej sprawie. Pani Wandy osobiście nie znam, ale mogę powiedzieć, że jest moją jakąś tam znajomą.

Kolejny przykład (taki najbardziej “na czasie”), to znajomi “naszo-klasowi”. Ja mam tam aktualnie wpisanych 154 znajomych. Są tam oczywiście członkowie mojej rodziny (bliższej lub dalszej), znajomi ze szkół, sąsiedzi, znajomi z forum, koledzy i koleżanki z dawnych lat itd. Z większością z tych osób nie utrzymuję jednak zbyt dużego kontaktu, dlatego, że… no właśnie… dlaczego? Przecież znam te osoby.

Wszystkie “rodzaje” znajomych już wymieniłem? Może Wy znacie jeszcze jakieś ciekawe przykłady znajomych…?

Liczba komentarzy: 6 »

  1. Znajomi, których się nie poznaje na ulicy, mimo iż się z nimi spotkało kilka razy… Ja w ogóle nie poznaję ludzi. Raz, że się nie rozglądam, ale dwa, że mam jakieś zaćmienia… No nie poznałem np. w sklepie brata żony wujka mojej Wiedźmy, choć byłem u owej żony wujka i brata tam widywałem nie raz… (gadałem z nim i generalnie go znam). I jak ja mam się im wytłumaczyć, że nie poznałem? :/ W sumie, to tak jak z tym samochodem niebieskim…

    Komentarz autor Marek Barański — 18 kwiecień 2008 @ 7:05 pm

  2. No tak. Znasz go jako tego, który generalnie jest u żony wujka Twojej Wie… ;) . Wystarczyło, że pojawił się on gdzieś indziej i już był problem.

    Z czego to wynika? Z niechęci do ludzi? A może z roztargnienia? Jak (i czy w ogóle) temu przeciwdziałać?

    Komentarz autor Jacko — 18 kwiecień 2008 @ 7:42 pm

  3. Dobrze mieć znajomych z widzenia. Wiem że gdy przyjdzie z nimi zamienić parę słów to można wpaść w popłoch. Już parę razy zdarzyło mi sie w takich rozmowach palnąć jakąś gafę. Jednak fakt że się kogoś rozpoznaje, że się daje temu wyraz (ręką) jest taki pocieszający. Tak jak w górach, na szlaku wodnym. Żyjesz i to nie pozostaje niezauważone. Mnie kiedyś tacy znajomi z widzenia uchronili przed ciężkim pobiciem.

    Komentarz autor stamp — 19 kwiecień 2008 @ 9:20 przed południem

  4. Zgadza się. I to mi przypomniało o jeszcze jednym “rodzaju” znajomych. Gdy np. masz VW Garbusa, Trabanta, czy inne charakterystyczne autko i mija Cię ktoś, kto ma podobne - też kiwa ręką na “siemanko”.

    Komentarz autor Jacko — 19 kwiecień 2008 @ 1:46 pm

  5. Ja za to mam taka pamiec wzrokowa,ze poznane nawet przypadkowo osoby lub nawet te,ktore mnie mijaja czasem na ulicy,zapamietuje na dlugie lata.Czesto mam potem myslowy,jak kogos mijam,nawet ten ktos rzuci niesmialy usmiech w moim kierunku-kurcze skad ja go/ja znam.Nawet Twoja twarz Jacko wydaje mi sie znajoma,ale skad mialabym Cie znac,nie mam pojecia,toc Ty z Nowego Portu,ja z Oliwy.I takie pytania drecza mnie nierzadko.Pozdrawiam serdecznie :)

    Komentarz autor fobcia — 19 kwiecień 2008 @ 3:08 pm

  6. Też prawda. Ostatnio “spotkałem” w tramwaju dziewczynę (teraz, to już kobieta jest), którą dość często widywałem, gdy do szkoły jeździłem. Było to w latach 1993-99. Ona mogła mieć wtedy około 13-14 lat (jakoś tak z 5-6 lat młodsza ode mnie). Gdy ją zobaczyłem, jak się zmieniła, pomyślałem sobie: “Aleś Ty się dziecko zmieniła!!!”.

    Tak więc to, że Ty jesteś z Oliwy a ja z NP, o niczym nie świadczy. Możliwe, że kiedyś mnie gdzieś widziałaś i zapamiętałaś. Do tego jeszcze może dojść to, że - jak sama mówisz - masz pamięć wzrokową i dlatego może moja twarz jest Ci znajoma. W każdym razie witam u mnie na blogu.

    Komentarz autor Jacko — 19 kwiecień 2008 @ 4:10 pm

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog at WordPress.com.