In the army…
Taki oto widok z okna miałem przez ostatnie 3 dni (czy tam 2 i pół dnia…):

Po co ja tam byłem? Nie wiem. Chyba tylko po to, by posłuchać jakichś durnych wykładów, zmarnować 4 naboje do P-83, zjeść na koszt armii i dostać nieco ponad 200zł. Innych, w miarę sensownych powodów nie znajduję…
a tam narzekasz 2i pół dnia 200 złotych.
Miałem takie 92 dni i straciłem ho ho i jeszcze trochę pieniedzy i zdrowia (najbardziej odczuła to wątroba)
Komentarz autor KOT — 9 kwiecień 2008 @ 6:09 pm
200zł piechotą nie chodzi
Komentarz autor Marek Barański — 9 kwiecień 2008 @ 7:01 pm
Powiem Wam, że akurat te 200zł, to była najbardziej pozytywna rzecz w tym wszystkim.
Komentarz autor Jacko — 9 kwiecień 2008 @ 7:29 pm
A za co te 200zł ? Próby jakieś na Tobie robili czy co ? Jeśli chodzi o naboje to przecież nie musiałeś ich marnować
Komentarz autor stamp — 10 kwiecień 2008 @ 7:26 pm
Jak to za co??? Chociażby za to, że tam byłem. Teraz wojsko musi szanować żołnierza. Słyszałem, że w 2010 roku ma już być tylko armia zawodowa. I taki szeregowy zawodowy ma zarabiać na “dzień dobry” około 3000zł.
A co do nabojów, to faktycznie nie musiałem. Ale chciałem. Wszyscy strzelali, więc dlaczego miałem być gorszy…?
Komentarz autor Jacko — 10 kwiecień 2008 @ 7:33 pm