Nie będę dużo pisał, tylko pokażę Wam, gdzie dzisiaj byłem i co widziałem:












I to by było na tyle. Teraz idę trzymać kciuki za “Katyń”.
Nie będę dużo pisał, tylko pokażę Wam, gdzie dzisiaj byłem i co widziałem:












I to by było na tyle. Teraz idę trzymać kciuki za “Katyń”.
Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack
A mi brzuch rośnie bo se myślę-po co będę jeździł lepiej pooglądam jak Jacko jeździ

Daj znać o następnej wyprawie. Może się załapię
ps. Ciekawe co ta za austriackie dzieło wygrało ? O jakimś fałszerzu waluty.
Komentarz autor stamp — 25 luty 2008 @ 4:59 pm
Jeszcze coś. Twoja relacja zaczyna sie tak jakby Cię jakiś desant zrzucił w okolicach nieczynnej linii kolejowej
Komentarz autor stamp — 25 luty 2008 @ 5:03 pm
No ładnie… Ja tu wyciskam z siebie siódme poty wyciskam a ludzie sobie siedzą i oglądają…
Jak najbardziej możesz się załapać. Pewnie będzie to przyszły weekend. Lub następny… Lub następny…
A co do desantu, to po prostu w tym miejscu przypomniało mi się, że mam nowy telefon (serio mówię - jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało…
Komentarz autor Jacko — 25 luty 2008 @ 5:25 pm
W niedzielę zapędziłem się na rowerku do Kolibek Piękny park i pałacyk warto zobaczyć.
Komentarz autor KOT — 26 luty 2008 @ 12:24 pm
No proszę… Też kawał drogi…
Komentarz autor Jacko — 26 luty 2008 @ 1:11 pm
szkoda ,ze nie opisales choc troche tego walu…z jakiego miejsca zaczales i gdzie np. ten na pol rozebrany/rozwalony budynek stoi…wiesz ,nie wszyscy moga ot tak sobie pojsc na wal i pospacerowac czy tez pojezdzic rowerkiem…
pozdrawiam…S
Komentarz autor gdansk70 — 27 luty 2008 @ 4:38 przed południem
W sumie tak. Ale jak usiadłem do tworzenia tego posta, to byłem bardzo zmęczony i nie miałem siły na pisanie. Ale specjalnie dla Ciebie napiszę - Na wał wjechałem w okolicy ul. Potokowej (tej, co łączy Niedźwiednik z Moreną) a ten zniszczony budynek stoi w Letnicy (chociaż nie, to chyba już po stronie Brzeźna), przy wiadukcie na Uczniowskiej. Nie orientuję się tam za bardzo, ale chyba to było na terenie byłej parowozowowni (trudne słowo…).
Komentarz autor Jacko — 27 luty 2008 @ 7:14 przed południem
E tam parowozownia (wcale nietrudne słowo, jak się jedno “wo” odejmie
). Mnie zainteresował ten wiadukt na 5 fotce, dlaczego nie remontują?
Ciii - jakie na tę cukierenkę namiary?
No i koniki - gdzie takie śliczności są?
A jak patrzę na te “Smakowite” - ślinka cieknie, a ja muszę się obejść bez słodyczy
Komentarz autor Grażka — 27 luty 2008 @ 10:18 pm
Też prawda - za dużo tych “wo”.
Wiadukt z fotki nr. 5 jest w lesie i raczej nikt nim nie jeździ (chyba…), więc nieprędko będzie remontowany.
“Smakowite” to były lokal z pączkami (ten słynny we Wrzeszczu, którego zlikwidowali
). Pisałem o nim dawno temu -> http://my.opera.com/msjacko/blog/raz-w-roku-mozna
Komentarz autor Jacko — 28 luty 2008 @ 3:02 pm
Szkoda tego wiaduktu, bo taki ładny.
A tak się domyślałam, że ten lokal to któryś z Twoich ulubionych. Pamiętam jak wtedy pisałeś i … obiecałeś mi kupić pączusia, jak przyjadę do Gdańska, ot co !!!
A teraz cukierenkę zlikwidowali, a ja nie wiem kiedy przyjadę - uuu
Ale nic to - wiosna idzie - szukaj jakichś innych smakowitości, bo może pojawię się …
A koniki?
Komentarz autor Grażka — 29 luty 2008 @ 12:49 pm
A koniki, to zaraz za miejscem z pierwszej foty, czyli po wyjechaniu spod Cmentarza Srebrzysko tzw. skrótem przez las.
Komentarz autor Jacko — 29 luty 2008 @ 3:09 pm