
Będąc dziś wieczorem na spacerze z Aresem spotkałem (nie – to niewłaściwe słowo! WIDZIAŁEM Z DALEKA) moją koleżankę, jak też swojego pupila (a właściwie pupilkę) na spacer “wyprowadzała”. I tak mi przyszło do głowy – jak by mogła wyglądać moja z nią rozmowa na temat wyprowadzania psów.
Pewnie byłoby to coś w tym stylu:
Ona: -… bo wiesz, jak ja na spacer ze swoją wychodzę…
Na to ja bym odpowiedział:
-No cóż… Skoro sprowadzenie (lub też zniesienie) z 3. piętra na dół, wsadzenie do samochodu, podjechanie 200-300 metrów nad kanał, wysadzenie suczki, by sobie trochę połaziła, wsadzenie z powrotem do auta, zawiezienie 200-300 metrów pod dom i zaprowadzenie (bądź też zaniesienie) do domu nazywasz spacerem, to co ja ze swoim psem robię? Na wycieczki chodzę…? A mój ojciec co robi? Na urlopy z nim jeździ…?
Nie rozumiem ludzi, którzy tak postępują. Ja, jak z Aresem na spacer wychodzę, to muszę z nim przynajmniej te 20 minut połazić. Jak można traktować psa (bądź też inne zwierzę) jak coś, co całymi dniami leży na kanapie i czasami trzeba “to coś” na zewnątrz wyprowadzić, by się wypróżniło, po czym zaraz z powrotem się do domu wraca. Nie rozumiem tego. I nawet nie próbuję zrozumieć…


A moze koleżanka, z którą przeprowadziłes w myślach tę rozmowę nie ma czasu na dłuższe spacery?
A moze ma alergię na świeże powietrze.. A moze to Ty lubisz się włóczyć bardziej niż inni…
Żartuję…
Comment przez ewka — 14 grudzień 2007 @ 9:16
Jasne, nie ma czasu… Bez komentarza…
Comment przez Jacko — 14 grudzień 2007 @ 14:53
jacko wiesz… jest grudzień.
kto to wie?…
psy w tym okresie,
jakby ci powiedzieć… aktywnie poszukują towarzystwa suk
może chodzi właśnie o taką sytuację ochronną wobec biologicznych działań czarnych PONy, tudzież innych samców?
Comment przez colacoca — 14 grudzień 2007 @ 18:35
No też prawda. Tyle że akurat w przypadku tej koleżanki sytuacja jest inna. Ona zawsze tak ze swoją suczką wychodzi. Ale dobra, koniec tematu. Bo w sumie, co mnie to obchodzi, jak kto z psem wychodzi…? Ale mi się zrymowało…
Comment przez Jacko — 14 grudzień 2007 @ 19:12
Mam pytanie – A ta koleżanka… to ładna jest? Bo to by ewentualnie wyjaśniało twoje zainteresowanie zbyt krótkimi spacerami jej pupila…
Comment przez ewka — 17 grudzień 2007 @ 12:20
No nie da się ukryć – ładna, to ona jest. Ale na tym się niestety kończy jej atrakcyjność (w moich oczach, oczywiście…). A poza tym, jest zajęta.
Comment przez Jacko — 17 grudzień 2007 @ 14:13
a takiego nowoportowego pieseczka znasz???
http://www.forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?p=96115#96115
Comment przez gdansk70 — 17 grudzień 2007 @ 17:56
Znam znam. Mój, to by pod nim się mógł schować przed deszczem…
Comment przez Jacko — 23 grudzień 2007 @ 18:17