Jacko - drugie podejście…

12 grudzień 2007

Czy warto…?

Kategoria wpisu: Myślę, że... — Jacko @ 5:24 pm

Tak mi ostatnio do głowy przyszło, czy warto robić dobre uczynki. Czy warto być dla ludzi dobrym i pomagać ludziom w różnych sprawach? Sprawa może wydawać się banalna - oczywiście, że warto! Przecież przez dobre uczynki rośnie nasza wartość w oczach innych ludzi, przez co stajemy się lepsi. To sprawa bezdyskusyjna.

Nasuwa się jednak pytanie - co my z tego mamy? Oczywiście prócz coraz większego szacunku ludzi. Prócz poczucia, że jesteśmy komuś potrzebni w różnych sprawach. Sprawach błahych, jak np. przyniesienie komuś drewna z piwnicy lub poważniejszych, jak np. pomoc w znalezieniu książki potrzebnej do rehabilitacji dziecka. Co mamy z tego OSOBIŚCIE?

Spróbujmy na chwilę wczuć się w rolę totalnego egoisty. Spójrzmy na to ze strony kompletnego braku poszanowania dla relacji międzyludzkich. I podejmijmy próbę oceny tego, co napisałem wyżej. Pomyślmy “Co ja będę miał z tego, jak pomogę komuś wynieść jakąś szafę z domu i przynieść inną?”, “Czy jak pomogę starszej pani wysiąść z tramwaju, to czy ona okaże mi wdzięczność i podziękuje mi za to?” Albo inaczej - “Czy jak zaproponuję tej starszej pani pomoc przy wyjściu z tramwaju, to czy ona nie weźmie mnie za jakiegoś oprycha i nie narobi krzyku, że ją napadłem?”

Całe szczęście, że nie myślę w ten sposób… Całe szczęście, że tak sobie tylko gadam… Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by zastanawiać się, czy warto pomagać. Gdy mnie Tomek z Magdą zapytali, czy pomogę im położyć panele w pokoju, nie zastanawiałem się ani chwili. Jedynym “problemem” w tej kwestii było tylko pytanie “kiedy?”. I nawet mi do głowy nie przyszło, by się zastanawiać, co będę z tego miał, prócz własnej satysfakcji (i bólu kolan… ;) )? Oczywiście nie wliczając tego, że parę browarków postawił, ale to sprawa oczywista. Z przyjacielem, to można sobie zawsze piwko wypić, bo to sama przyjemność.

Albo gdy stoję w tramwaju i widzę, że jakaś kobieta z wózkiem zbliża się do drzwi, by wysiąść na najbliższym przystanku, bez zastanowienia podchodzę i pytam, czy pomóc. I tak dalej, i tak dalej…

I niech mi nikt nie mówi, że nie warto bezinteresownie pomagać. WARTO! Choćby tylko dla własnej satysfakcji.

Liczba komentarzy: 9 »

  1. Popieram - pomagać zwykle (nie zawsze!) warto, natomiast nie wszyscy na to zasługują. Są tacy, którzy potraktują to jako twoją “podległość” i będą cię wykorzystywać. Są też tacy, którzy tego nie odwzajemnią (w twojej potrzebie), bo nawet nie zauważą, nie docenią twojego o nich myślenia, poświęcenia (nawet drobnego w końcu). Pomaganie interesowne z kolei NIE JEST POMAGANIEM (myśleniem o innych, empatii) a egoizmem (myśleniem o sobie, własnym interesie). A to już coś zupełnie innego…

    Komentarz autor colacoca — 12 grudzień 2007 @ 8:21 pm

  2. Nie ma zupełnej bezinteresownosci.. W chwili, gdy człowiek pomyśli, ze zrobił coś bezinteresownie, już przestaje to być bezinteresowne.. W zamian za pomoc otrzymujemy uśmiech..czasem słowa, które łaskoczą serducho, czasem tylko jakiś błysk w oczach/.. Myślę, że takie pojecie jak “bezinteresownosć” w pełnym słowa tego znaczeniu to ABSTRAKCJA.

    Komentarz autor ewka — 13 grudzień 2007 @ 9:17 przed południem

  3. wchodzimy w filozofię, a idąc głębiej dojdziemy do filozofii istnienia - biologii tak naprawdę, w której “opłaca się być altruistą”, żeby przeżyć… Jest więc wg mnie bezinteresowność wymuszoną przez “los” ofiarnością, która pomaga przetrwać jednostkom w grupie. zwierzęta mają to samo…
    ludzie dołączają do tego swoje najczęściej szlachetne pobudki, motywy i automotywy - ale to tak naprawdę “tłumaczenie się” przed samym sobą, że jeśli mogłem pomóc - a nie zrobiłem tego to znaczy, że nie zasługuję na szacunek, bo na to zasługują tylko “zasłużeni”. A z kolei jeśli pomogłem - uspokaja się niepewność, jesteśmy - jeśli nie lepsi, to przynajmniej correct wg siebie wobec otoczenia i… wobec siebie. Nasze samopoczucie jest szalenie ważne dla nas biologicznie - dla przetrwania, odporności, walki z przeciwnościami.

    Komentarz autor colacoca — 13 grudzień 2007 @ 1:32 pm

  4. Ło matko! Ale się dyskusja wywiązała…

    Komentarz autor Jacko — 13 grudzień 2007 @ 2:28 pm

  5. colacoca - ująłeś (łaś) to dogłębniej niż pomyśleć zdołałam..
    Koniec z filozofią? No dobra..
    Jacko - pomoc innym to coś wyjątkowego, coś, co sotatnio stało się czynem na wskroś bohaterskim. Popatrz na znieczulicę, która nas otacza… Boli do bólu, jak widzę w tramwaju babcie sterczącą nad swoim 7-letnim wnuczkiem , rozwalonym na siedzeniu… To nie dzieci są temu winne, ze nie potrafią ustapić miejsca, lecz my - dorośli…

    Komentarz autor ewka — 14 grudzień 2007 @ 9:12 przed południem

  6. Jeszcze pół biedy, jak tak babcia posadzi wnuczka (bo na przykład nie chce, by po tramwaju biegał, czy coś. Gorzej to wygląda, jak babcia na siedzenie stawia siaty z zakupami i sama stoi.

    Komentarz autor Jacko — 14 grudzień 2007 @ 2:52 pm

  7. A to już jest inna para kaloszy..
    Odbiegamy od tematu - miało być o pomaganiu, a nie o niestosownym zachowaniu babć w tramwajach….

    Komentarz autor ewka — 17 grudzień 2007 @ 12:16 pm

  8. No niby tak. Ale z drugiej strony, jeśli pomogę jakiejś babci i ustąpię jej miejsce w tramwaju a ona zamiast usiąść, postawi siaty, to jestem zmuszony znów jej pomóc - zdjąć siaty z siedzenia i usiąść z powrotem.

    Komentarz autor Jacko — 17 grudzień 2007 @ 2:16 pm

  9. A o tym nie pomyślałam….

    Komentarz autor ewka — 18 grudzień 2007 @ 12:25 pm

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.