Tak mi ostatnio do głowy przyszło, czy warto robić dobre uczynki. Czy warto być dla ludzi dobrym i pomagać ludziom w różnych sprawach? Sprawa może wydawać się banalna - oczywiście, że warto! Przecież przez dobre uczynki rośnie nasza wartość w oczach innych ludzi, przez co stajemy się lepsi. To sprawa bezdyskusyjna.
Nasuwa się jednak pytanie - co my z tego mamy? Oczywiście prócz coraz większego szacunku ludzi. Prócz poczucia, że jesteśmy komuś potrzebni w różnych sprawach. Sprawach błahych, jak np. przyniesienie komuś drewna z piwnicy lub poważniejszych, jak np. pomoc w znalezieniu książki potrzebnej do rehabilitacji dziecka. Co mamy z tego OSOBIŚCIE?
Spróbujmy na chwilę wczuć się w rolę totalnego egoisty. Spójrzmy na to ze strony kompletnego braku poszanowania dla relacji międzyludzkich. I podejmijmy próbę oceny tego, co napisałem wyżej. Pomyślmy “Co ja będę miał z tego, jak pomogę komuś wynieść jakąś szafę z domu i przynieść inną?”, “Czy jak pomogę starszej pani wysiąść z tramwaju, to czy ona okaże mi wdzięczność i podziękuje mi za to?” Albo inaczej - “Czy jak zaproponuję tej starszej pani pomoc przy wyjściu z tramwaju, to czy ona nie weźmie mnie za jakiegoś oprycha i nie narobi krzyku, że ją napadłem?”
Całe szczęście, że nie myślę w ten sposób… Całe szczęście, że tak sobie tylko gadam… Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by zastanawiać się, czy warto pomagać. Gdy mnie Tomek z Magdą zapytali, czy pomogę im położyć panele w pokoju, nie zastanawiałem się ani chwili. Jedynym “problemem” w tej kwestii było tylko pytanie “kiedy?”. I nawet mi do głowy nie przyszło, by się zastanawiać, co będę z tego miał, prócz własnej satysfakcji (i bólu kolan…
)? Oczywiście nie wliczając tego, że parę browarków postawił, ale to sprawa oczywista. Z przyjacielem, to można sobie zawsze piwko wypić, bo to sama przyjemność.
Albo gdy stoję w tramwaju i widzę, że jakaś kobieta z wózkiem zbliża się do drzwi, by wysiąść na najbliższym przystanku, bez zastanowienia podchodzę i pytam, czy pomóc. I tak dalej, i tak dalej…
I niech mi nikt nie mówi, że nie warto bezinteresownie pomagać. WARTO! Choćby tylko dla własnej satysfakcji.