Tak się zastanawiam, kto jeszcze o tej stronie nie słyszał…? Serwis nasza-klasa.pl robi teraz taką furorę, że niedługo będzie to chyba największa baza danych w kraju
. Tylu znajomych ludzi można tam znaleźć… Ja sam mam już (a może dopiero) 51 osób zapisanych jako znajomi. I ta liczba ciągle rośnie.
A wczorajszego dnia, to już w ogóle zamieszanie było. A było to tak – najpierw, kilka dni temu Magda, koleżanka z technikum, przesłała nam wiadomość, że 28 grudnia 2007 w Barbadosie (taka knajpa) organizuje spotkanie klasowe. Pomyślałem sobie, że super będzie spotkać starych znajomych (ile to już lat…? Niech policzę… 2007-1998=9). Więc się wczoraj wybrałem. Na miejscu czekały już: Magda, Justyna i Danka. Poczekaliśmy parę minut i weszliśmy do środka. Przy wejściu spotkałem kolegę Grzegorza (dla tych, co znają – DeFU), który też na swoje spotkanie klasowe przyszedł (to jeszcze nie koniec zamieszania…
). Zajęliśmy stolik i czekaliśmy. Po jakimś czasie pojawił się Włodek, potem przyszła Kaśka, dalej Agata z Piotrkiem i na końcu Przemek. Czyli tak się dziwnie złożyło, że na 9-cio lecie spotkało się 9 osób…
A wracając do sprawy zamieszania, to podczas witania się z kolejnymi przybywającymi, z drugiego końca sali usłyszałem wołanie: “Marcin! Marcin!”. Obejrzałem się i nie uwierzyłem własnym oczom. To wołała mnie Magda, moja koleżanka z ławki w ostatniej klasie podstawówki (ile to już lat? 2007-1993=14. Zawsze byłem dobry z matmy…
). Też miała spotkanie ze swoją klasą. Zbieg okoliczności? Nie wiem.
A wracając do mojej klasy z technikum, to stwierdzam, że ludzie się bardzo nie pozmieniali. Oczywiście niektórzy są po ślubach, mają dzieci itd. Ja się niestety takimi osiągnięciami nie mogłem pochwalić. Ale to nic. Na mnie też kiedyś przyjdzie czas. Bo kiedyś przecież musi…
Aha, jeszcze mi się przypomniało – okazało się, że w Barbadosie pracuje dziewczyna, która też chodziła do tej szkoły, co my tyle, że jest chyba ze 2 lata od nas młodsza. Jaki ten świat mały…
Podczas spotkania rzuciłem hasło, że za rok się znów spotkamy. Mam nadzieję, że będzie nas wtedy dużo więcej…









